Z przymrużeniem oka  zobacz opis świata »

Dopis 1:„Małżonka pozyskiwanie” cz . 1...

 
„Małżonka pozyskiwanie” cz. 1



Miała być impreza, to się uczesałam

w końcu raz się żyje

Więc i pysk przypudrowałam



Włożyłam spódnicę,

co się będę ograniczać,

By strój pasował do wypicowanego oblicza



W porywie znalazłam nawet obcasy

i szalejąc już na całego

Przyozdobiłam nimi kulasy



Co by jakoś porządniej wyglądały

męża znaleźć chciałam,

Dzień na to miał być doskonały!



Mężczyznę zaś wabić należy perfumą

skropiłam się zatem C-THRU

Miłością mą pachnącą i dumą



Wpadłam w nastrój wręcz bojowy,

ruszyłam żwawo przed siebie

Potykając się o schody



Głupie schody, precz z mej drogi

ja tu idę na imprezę

A one kłody mi pod nogi!



Nic to - sama do siebie mruczę

dalej pędzę,

W końcu męża znaleźć muszę



Myśl o mężu mnie popędziła

i cała przejęta

Z rozpędu piąty bieg wrzuciłam



Taki diabeł w tym pędzie mnie omotał

że gdybym nie walnęła w kubły

Przejechałabym kota



Nic to - beztrosko myślę sobie

kot przeżył, to kubły przeżyją

I jadę dalej z mężem w głowie



Mój samochód - świnia podła

jako że był trochę stary

Pod domem koleżanki się rozpadł



Zostawiłam z oburzeniem tę kupę złomu

i poczłapałam pełna nagany

Zapukać do drzwi owego koleżanki domu



Nim weszłam poprawiłam jeszcze nieco urodę

kobietą jestem

Trochę spóźnić się mogę



Ba, to nawet będzie szalenie wytwornie

i większe wrażenie zrobię

Gdy spóźnię się półtorej godziny pozornie



Wlazłam w końcu, a tam bez przesady

gdzie okiem nie sięgnąć

Wszędzie same baby!



To mnie oburzyło, bo spódnicę założyłam

od obcasów okulałam

I co, dla bab się tak męczyłam?!



Prawie pożałowałam trudów, mąk i znojów

kiedy mnie poinformowano:

"Faceci w drugim pokoju"



Wreszcie jakiś okruch miłosierdzia bożego!

popędziłam więc galopem

Małżonka poszukać przyszłego



Szczerzyłam się przy tym do każdego kto się nawinął

by mój uśmiech uszminkowany

Przypadkiem męża nie ominął



Trzepotałam także rzęsami dość zamaszyście

by już całkiem na pewno

Luby mój przyszły pokochał mnie ogniście



A że traciłam przy tym trochę na widoczności

co dziwić nie może

Rozbawiłam wszystkich gości



Chociaż to trochę niegrzeczne z ich strony

tak rechotać donośnie

Przecież upadek nie był zbyt widowiskowy?



Nic a nic nie zbiło mnie to z tropu

śmiechy puściłam płazem

Ja tu chcę zostać panną młodą roku!



Ruszyłam więc dalej niczym wyżeł na tropie

wyjąc do księżyca zapytanie:

Ach, gdzież się skryłeś mój chłopie?!











 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Mam zaszczyt wręczyć dwa plusy. Bo mi się podoba.:)

po pierwsze - pięć plusów, bo to połowa, a Ty masz tu swoją połowę wiersza

po drugie za to, że będę mogła sobie pisać rymowanki

po trzecie, bo wiersz jest bardzo dobitny i ukazuje fakty niewątpliwie prawdziwe

a po czwarte, bo mi się podoba ;p

podoba mi się, ale skromnie:)

Sama prawda, więc cóż więcej pisać :) Podoba mi się ;D

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.