Uaaaa!  zobacz opis świata »

Dopis 3:Mam emetofobię od wczesnego dzieciństwa...

« poprzedni dopis
 

Afrodisiac 41

Od: 31.05.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 69,


Mam emetofobię od wczesnego dzieciństwa, właściwie od kiedy sięgam pamięcią. Cyrki świata się działy, kiedy ktoś przy mnie zwymiotował, reagowałam ucieczka, a jak nie mogłam to tydzień czasu miałam kiepski nastrój. Z wiekiem to się zmieniało, ale zawsze kiedy znajdowałam się w takiej sytuacji dostawałam jakiegoś mega dola. Oczywiście mam takie coś, że wyłapię każdego pawia na chodniku, nawet jeżeli o tym nie myślę to i tak przyciągnie mój wzrok, jeżeli akurat znajdę się w jego pobliżu. Wśród tłumu ludzi jeden będzie rzygał, a ja go zawsze zobaczę. Tak samo odczuwałam ciągłe problemy z żołądkiem, wszystkie sytuacje jak np. picie alkoholu, czy jedzenie na mieście potencjalnie mogły spowodować wymioty, więc nie piłam i nie jadłam w miejscach publicznych, chociaż pamiętam okresy względnego wyciszenia się fobii na tyle, że mogłam imprezować jak człowiek. Oczywiście występowanie tej fobii wiąże się z pojawianiem się innych i takie też mam. Wielu rzeczy nie zobaczyłam, w wiele miejsc nie pojechałam i na wiele rzeczy sobie nie pozwoliłam właśnie przez fobie, czego bardzo żałuję. Dzisiaj mogę powiedzieć, że moje fobie są lekkie, ponieważ nie paraliżują mnie już tak intensywnie jak kiedyś, nie dopadają znienacka i nie zmieniają mojego życia w pół wartościową egzystencję, dlatego, że dorosłam zaczęłam analizować sytuacje logicznie, przestałam reagować impulsywnie i staram się nie pozwalać rządzić negatywnym emocjom. Dzisiaj jestem w stanie pięć razy pomóc osobie chorej która wymiotuje, a za szóstym uciec bo to mimo wszystko siedzi we mnie, ale nauczyłam się z tym żyć. Zaakceptowałam to i wiem, że od tego się nie umiera. Dodam jeszcze, że wymiotowałam w swoim życiu może ze dwa razy, a mdłości miewam często. Chorowałam na grypę żołądkową pięć razy, ale bez wymiotów, prawdopodobnie mam jakąś psychiczną blokadę. Myślę, że warto z tym walczyć bo życia z fobiami nie można nazwać życiem w pełni. To takie mini życie na pół gwizdka. Tak więc żyję, walczę i wygrywam.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

* Cyrki świata się działy[,] kiedy ktoś przy mnie zwymiotował, reagowałam ucieczk[ą][,] a jak nie mogłam[,] to tydzień czasu miałam kiepski nastrój.


* Z wiekiem to się zmieniało[,] ale zawsze kiedy znajdowałam się w takiej sytuacji[,] dostawałam jakiegoś mega do[ł]a. 


* nawet jeżeli o tym nie myślę[,] to i tak przyciągnie mój wzrok[,] jeżeli akurat znajdę się w jego pobliżu. 


* Wśród tłumu ludzi jeden będzie rzygał[,] 


*  picie alkoholu[,] czy jedzenie na mieście potencjalnie mogły spowodować wymioty[,] wi[ę]c 


* nie zmieniają mojego życia w pół wartościową egzystencję[.] - i następne zdanie zaczęte bez "dlatego"


 * Dzisiaj jestem w stanie pięć razy pomóc osobie chorej[,] która wymiotuje[,] a za szóstym uciec[,] bo to mimo wszystko siedzi we mnie[,] ale nauczyłam się z tym żyć.


* wymiotowałam w swoim życiu może ze dwa razy[,] a 


* Chorowałam na grypę żołądkową pięć razy[,] ale 


*  Myślę, że warto z tym walczyć[,] bo 


Daję plusa. Za to, że... za całokształt ;]


Przeglądam to opowiadanie i widzę, że naprawdę mało kto się przykłada. Niewiele osób wkłada starania, żeby inni zrozumieli ich fobię, lęk, paranoję... ale ten wpis powiedział mi na ten temat więcej, niż inne. Myślę, że conajmniej tak powinny wyglądać te opisy.


Pozdrawiam i daję plus za dobry przykład ;)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.