Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 878:Mam homofobiofobię . Wpis pisany wnerwem . Jest...

« poprzedni dopis
 

therine 24

Od: 31.01.2011,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 38,


Mam homofobiofobię. Wpis pisany wnerwem. Jest niespójny, nielogiczny i nieprzemyślany. Ostrzegałam.

Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że hipokryzja seksualna jest u mężczyzn w ustawieniach fabrycznych i tylko nieliczni ją wyłączają na rzecz logiki... Spędziłam ostatnie kilka dni rozmawiając (a w zasadzie wymieniając maile) z kilkoma osobami, w tym z trzema facetami. Wiek różny, w każdym razie dwadzieścia minimum. Rozmowa płynie, pytania, odpowiedzi, zainteresowania, wymiana poglądów - standard. I jak to w standardzie, w pewnym momencie tematem staje się szeroko pojęty seks. Tym razem skupmy się na odpowiedzi na pytanie "Czy jesteś homofobem?". W trzech przypadkach na trzy (a liczę tylko ostatnie kilka dni, bo licząc wszystkie tego typu przypadki - jakieś siedemnaście na osiemnaście) odpowiedź wygląda mniej więcej tak: "w zasadzie nie, lesbijki są seksowne (pomijam ten punkt, bo jest aż nazbyt oczywisty...), ale wolałbym, żeby geje się tak nie obnosili ze swoją seksualnością - hetero się nie obnoszą." I tu mnie trafia szlag. Po pierwsze: takie stwierdzenie (dla mnie przynajmniej) oznacza, że mój rozmówca jest homofobem, tylko z jakiegoś powodu się do tego nie przyznaje, przed sobą, przed resztą świata, kij wie. Nieistotne. Po drugie jeżeli odpowiedź na następne w takim razie pytanie, "w jaki sposób geje się obnoszą ze swoją seksualnością" brzmi - te parady... No i się całują publicznie, żeby każdy musiał wiedzieć, że są homo - wtedy mój rozmówca z prostego homofoba awansuje na homofoba hipokrytę. Na palcach jednej ręki mogę policzyć przypadki, kiedy na żywo widziałam publicznie (na ulicy, w sklepach, itd.) całującą się parę homo, nieco więcej (aczkolwiek wciąż na palcach jednej ręki) przypadki trzymania się za ręce. Natomiast przypadki par hetero publicznie sprawdzających sobie językami stan migdałków, niemal rozbieranie się podczas obmacywania na przystankach, seks w parkach czy łazienkach knajp - czyli rzeczy, które mnie odrzucają na kilometr - widzę średnio kilka razy w tygodniu. Nie wiem, może ja się włóczę po dziwnych miejscach, może jestem wyczulona, może się czepiam - ale ciśnienie mi się automatycznie podniosło...
I jeszcze wisienka na torcie - trzech na trzech rozmówców niezdarnie i z wyraźnym niesmakiem pożegnało się już po drugim pytaniu...
Nie znoszę hipokryzji jeszcze bardziej niż homofobii... Wrrr. I jak ja mam teraz zasnąć?...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 10

Zgadzam się! Moje obserwacje również są całkiem zbieżne z Twymi.

Według mojego skromnego zdania odpowiedzialna za ten stan rzeczy jest choroba społeczna, traktująca seks za swojego rodzaju tabu. Dla mnie idiotyzmem jest już pomysł kłamania dzieciom, że biorą się one z kapusty, czy bocianiej chustki. Dalej jest tylko coraz gorzej. Rodzice (nie mówię, że wszyscy) przekazują dzieciakom masę świństwa związanego ze sferą seksualną, choć pocieszeniem jest, iż nie tak sporo ile przekazywali im ich rodzice. Religie, wszelkie idiotyczne bon tony i przyjmowane za prawidłowe wzorce "dobrze wychowanych" ludzi robią niemały rozgardiasz. Prywatnie znam stosunkowo niewiele osób, które nie znajdywałyby przyjemności w opowiadaniu erotycznych żartów o wątpliwej (niezrozumiałej) śmieszności, nagłego przechodzenia z dowolnego tematu do zagadnienia związanego z seksem, czy kojarzenia całkiem neutralnych rzeczy z kutasami, cyckami lub cipkami.

Moim zdaniem w rozmowie o homoseksualistach nie chodziło o wnikliwe zdanie rozmówcy, a o samą rozmowę na tle seksualnym, być może nawet Twoi rozmówcy mieli nadzieję podnieść Ci ciśnienie. Nie ma czym się przejmować.

Niektórzy ludzie nie tyle są homofobami, co są w pewnym sensie spaczeni seksualnie. Mało tego. Sama czuję się odrobinę w tym aspekcie wypaczona...



P.S. Drugą stroną medalu jest fakt, iż można tą sytuację wykorzystać, kiedy np. komuś się coś tłumaczy, używając "erotycznych metafor" zwykle dostrzegam większe zainteresowanie tematem i łatwiejsze przysfajanie informacji.

Mimo tego wolałabym jednak, by ludzie mieli większą swobodę psychiczną na tym tle. Ostatnio głośno było o rodzinie z USA, której odebrano dzieciaki, gdyż rodzice zrobili swym brzdącom zdjęcia w kąpieli. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca w zdrowym społeczeństwie.

Niby tak - tylko czemu cały czas 'lesbijki są sexy'? Czemu na hasło, 'kochanie trójkącik' to z dziewczyną tak, a z facetem 'pop****o cię?'. Czemu jak przygoda na jedną noc, to facet jest heros, a laska jest łatwa? Czemu seks tak bardzo nas różni? Powinien nas łączyć. Seks to coś naturalnego, dlaczego jako kobieta muszę się wstydzić, że lubię seks? Że nie dla wszystkich kobiet seks koniecznie musi równać się uczucia? Heh, rozpisałam się i nie do końca na temat.
Nie przepadam za świńskimi dowcipami, chociaż nie przeczę, dużo rzeczy mi się 'kojarzy' - tyle, że nie muszę się tym zaraz dzielić z całym światem.
Do tej pory rozmawiałam tylko z jednym facetem, siedemnastolatkiem (!) z Leeds, który wprost stwierdził, że dla niego dwóch facetów razem to obrzydliwe, ale skoro jemu podobają się dwie laski, to pewnie są kobiety, które się ślinią na widok dwóch facetów. I cholera, jest to jedyny facet, którego nie uważam za homofoba, mimo, że on się za takiego uważa... I gdzie tu logika?
Myślę, Aletheio, że wszyscy jesteśmy spaczeni seksualnie, każdy w inną stronę... I dobrze. Ale hipokryzji nie zniesę, cholera...

Niby tak - tylko czemu cały czas 'lesbijki są sexy'? Czemu na hasło, 'kochanie trójkącik' to z dziewczyną tak, a z facetem 'pop****o cię?'. Czemu jak przygoda na jedną noc, to facet jest heros, a laska jest łatwa? Czemu seks tak bardzo nas różni? Powinien nas łączyć. Seks to coś naturalnego, dlaczego jako kobieta muszę się wstydzić, że lubię seks? Że nie dla wszystkich kobiet seks koniecznie musi równać się uczucia? Heh, rozpisałam się i nie do końca na temat.
Nie przepadam za świńskimi dowcipami, chociaż nie przeczę, dużo rzeczy mi się 'kojarzy' - tyle, że nie muszę się tym zaraz dzielić z całym światem.
Do tej pory rozmawiałam tylko z jednym facetem, siedemnastolatkiem (!) z Leeds, który wprost stwierdził, że dla niego dwóch facetów razem to obrzydliwe, ale skoro jemu podobają się dwie laski, to pewnie są kobiety, które się ślinią na widok dwóch facetów. I cholera, jest to jedyny facet, którego nie uważam za homofoba, mimo, że on się za takiego uważa... I gdzie tu logika?
Myślę, Aletheio, że wszyscy jesteśmy spaczeni seksualnie, każdy w inną stronę... I dobrze. Ale hipokryzji nie zniesę, cholera...

A czemu dodało się dwa razy?... Aż taki ważny koment? xD

Mnie dobija sam fakt podejrzeń. Jak tatuś kąpie córeczkę to pewnie pedofil. Jak ją przewija - no pedofil jak nic, bo 'tam' ją dotyka przecież. Jak ją całuje, przytula, etc. - no nienormalny jakiś, a i pedofil na pewno. Robi zdjęcia, kupuje ubranka... Można tak długo. A potem się dziwić, że ojcowe rezygnują i robią minimum co mogą... I jeszcze później - jak córeczka starsza, nie pogada z ojcem, nie siądzie na kolanie, nie przytuli się - bo wszystko jakieś podejrzane. I mamy nastoletnie ciąże, bo dziewczyny chcą się poczuć kochane, chciane, potrzebne... Wiem, spłycam, ale czy do końca?...

Lesbijki są sexy, prawdopodobnie z powodu błahego - samcom podobają się samice. Zaś jeśli mogą kopulować z więcej niż jedną z nich, jest to diametralnie co innego, niż dzielić się białogłową z innym samcem. Mi prywatnie podobają się ciała zarówno kobiet, jak i mężczyzn, nie rozumiem zupełnie w tym przypadku, jak można określić nagie ciało jako "obrzydliwy widok", choćby było tej samej płci.

Może się mylę, ale wydaje mi się, że winą za stereotypy odnośnie mężczyzn-maczo i kobiet-dziwek można obarczyć stricte patrialcharny model społeczeństwa. Od wieków było tak, że kobieta "należała" do mężczyzny, ale nie odwrotnie. Jeszcze sto lat temu, światopogląd był na tyle kretyński, by z powodzeniem czynić z kobiety niewolnika domowego i maszynkę do rodzenia dzieci. Do dziś przysłowiowy szlag mnie trafia, gdy słyszę od kolegów twierdzenia, iż kobiety intelektualnie nie dorastają mężczyznom, gdyż wśród odkrywców, badaczy i noblistów stanowią znikomy procent. Ciekawa jestem jaka to część genomu, czy innych czynników według nich decyduje o takim stanie rzeczy...

To zagadnienie, o którym piszesz, o kobietach ludiących niezobowiązujący seks jest również wielkim tematem, na który nie sposób się jednym zdaniem wypowiedzieć. Mężczyzn odpychają i jednocześnie przyciągają takie kobiety (jeśli zbytnio nie łamią tego, co mężczyźni określają jako zachowania do zaakceptowania), kiedy jeszcze byłam małym dziecięciem, którego mamcur wtajemniczał w pewne kobiece aspekty, o których jedynie niewiasty w swym gronie dyskutują, zaszokowało mnie, że tego typu strategie są całkiem dobre, by "usidlić" i "rozkochać" (zapewnie oksytocyną) mężczyznę. Ale to temat na inną bajkę, trochę się nie na temat rozpisałam;)

Siedemnastolatek faktycznie wykazał się umiejętnością empatycznego ubrania się w skórę kobiecą. Brawa dla niego;)

Dokładnie. Dziecku należy dać tyle miłości ile tylko można i okazywać ją nie prezentami, a czułością, pieszczeniem, uwagą itp. Sądzę, iż doskonale wstrzeliłaś się z tematem nastoletnich ciąż. Wiadomo, to bardziej skomplikowane i złożone zagadnienie, ale nie wątpię, iż wiele z nich jest wynikiem panicznego pragnienia doznania ciepła i czułości od mężczyzny (której być może brakowało w domu).

Jak jestem w stanie pojąć antropologiczne wyjaśnienie tego zjawiska, tak nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Już od jakiegoś czasu przecież wyrośliśmy, wyewoluowaliśmy z czysto zwierzęcych zachowań - czyż nie? Cywilizowane społeczeństwo, równe prawa - to tylko pojęcia, które ładnie brzmią? Inteligencja, logika, sumienie, uczucia - wszystko nic, bo jak facet hetero widzi dwie laski, to mózg się wyłącza i załącza program 'kieruj się kroczem'? A przy dwóch facetach załącza się tylko bezmyślna agresja?

Bleh, 'usidlić', 'rozkochać'... Gierki, gierki, gierki. Nie lubię. I nie chcę używać. A potem słyszę od koleżanek: 'no jak ty się zachowujesz. Musisz spokornieć trochę; nie musisz się tak chwalić tą inteligencją; nie rób z niego idioty; pouśmiechaj się trochę; po co te poważne tematy...' itd, itp. A ja nie rozumiem. No bo jak ktoś ma mnie polubić chociaż, nie mówiąc o pokochaniu - jak nie wie, kim ja jestem? Mam być słodką, uroczą, bezbronną kobietką do pewnej granicy, a później mogę już być sobą? I on nie zauważy różnicy? Jak to jest logiczne?

Chyba właśnie dlatego szanuję związki homo. Wydaje mi się, że tych gierek jest tam mniej, lbo w ogóle ich nie ma. To wszystko jakies szczersze jest. Żadnych ukrytych celów, podchodów...

A jeśli o dzieci chodzi (już w końcu tyle bocznych wątków poruszyłyśmy, że i to mozna pociągnąć :D) - sama mam w albumie zdjęcia niemowlęce i wczesnodziecięce nago i nie wiem, co w tym niestosownego. Uwielbiam te zdjęcia, są przesłodkie. Na siłę doszukujemy się dwuznaczności tam, gdzie ich nie ma... Kreujemy nowe tabu, zamiast na zawsze się ich pozbywać, tworzyć zdrowe, bezpieczne środowisko... Heh. Niby spałam coś, a wściek mi nie przeszedł. Przynajmniej nie tak, jak bym tego chciała... Durny dzień...

Heh. Też miałam taką nadzieję, ale obserwując otoczenie cały czas natrafiam na zgrzyty. Obserwowałam zachowania ludzi, których nijak nie mogłam mentalnie odnaleźć w "cywilizowanym" XXI wieku. Być może psychicznie człowiek nie zmienił się tak bardzo od tysięcy lat? Nie wiem jak to opisać, ale w wielu ludziach niepokoi mnie jedna rzecz, ich mimika, zachowanie, sposób poruszania się... daje niejasne, czysto intuicyjne odczucie, że w jakiś sposób są... skrzywdzeni (?) Ech, trochę dziwnie to zabrzmiało... ale to słowo mi najbardziej odpowiadało w tym miejscu.

Nie wiem na ile zachowania czysto biologiczne (takie jak chuć "zapłodnienia" jak największej ilości samic) są pożądane lub nie, ale fakt faktem, iż są to niezwykle silne instynkty, których najwidoczniej niektórzy nie potrafią kontrolować. To smutne, chodzimy do szkół, uczymy się wielu (często nieprzydatnych) rzeczy, zaś nie dbamy o rozwój i zdrowie naszej psychiki, co powinno być dobrem nadrzędnym. Ten aspekt wydaje się w społeczeństwie ignorowamy. Nie mogę zrozumieć, jak mogło się stać, iż po ulicach chodzi tylu chorych, znerwicowanych i sfrustrowanych ludzi.

Gierki, gierki. Można ich nie lubić, uważać za zło, ale mnie prywatnie interesują. Choćby z tego powodu, iż dostarczają mi ciekawych informacji o człowieku, jako takim. Co prawda, nigdy nie próbowałam nikogo "usidlić", gdyż kłóci się to z moim rozumieniem partnerstwa, ale bardzo intrygowało mnie samo zjawisko. Mózg ludzki jest niesamowitym narzędziem i uwielbiam poznawać jego właściwości. W tym znaczeniu "rozkochać" kogoś, to uzależnić go od oksytocyny, tak samo jak wielbiciele sportów ekstremalnych uzależniają się od adrenaliny. Całkiem naturalna rzecz. Takie postawienie sprawy powoduje też wysyp pytań, np. o samo istnienie miłości.

Btw. Koleżanki mają swoje życia, nie muszą mieszać w Twoim:p. Ja tam trzymam Twoją stronę. Zgniataj mężczyzn swoją inteligencją. Bądź dla nich wyzwaniem. (Ależ patetycznie to zabrzmiało). Jeśli chodzi o "bycie sobą"... to cholernie głęboki temat nie chcę teraz w tym aspekcie namieszać.

Dokładnie, tabu miast znikać, zdają się rozrastać... niefajnie, w naszych łapach bronić siebie i bliskich przed tym dziadostwem.

Dobry wściek nie jest zły. W końcu emocje są całkiem ambiwalentne. Czuję się dziwnie, gdy ktoś mówi np. iż gniew jest zły, zaś radość dobra. Wg. mnie dobry wściek jest bardzo przydatny od czasu do czasu. Jak to widać w powyższym przyjładzie;).

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.