Marcus znał tę parę. Już raz ich widział, jak występowali. Zawsze z ogniem. Chłopak widział coś czego inni nie dostrzegali. Dokładna precyzja. Oni nie mogli się pomylić. Obejrzał spektakl. Nie trwał długo. Oddalił się od targowiska. Wyrzuty sumienia wróciły. Marcus słyszał jak głos tego chłopaka wyje. Cały czas o tym myślał. Nie mógł przestać. "Zabiłem człowieka" - te dwa słowa dręczyły go. Nie był wstanie z tym żyć.
Wrócił do domu. Przybrani rodzicie od razu zauważyli, że coś jest z nim nie tak. Gdy jednak pytali, chłopak nie odpowiadał. Dali mu spokój. Nadszedł zmrok. Nie mógł spać. Gdy tylko zamknął oczy, widział twarz osiłka. Jego wyraz twarzy. Najpierw wyrażał zdziwienie i ból, a potem zemstę. Obudził się zlany potem. Było ciemno. Wyszedł z chałupy. Na początku długo wędrował i wpatrywał się gwiazdy. Usiadł pod drzewem. W pewnej chwili naszła go myśl. Okropna. Nie zastanawiał się jednak nad tym co robi. Niedaleko niego leżał stary sznur. Chwycił go dłoń i przerzucił przez gałąź. oplótł go sobie w koło szyi. Wlazł na drzewo. Po chwili skoczył. Wisiał dusząc się. Nagle, gdy koniec był już blisko ktoś go uratował. Więcej nie wiedział. Stracił przytomność.
Wrócił do domu. Przybrani rodzicie od razu zauważyli, że coś jest z nim nie tak. Gdy jednak pytali, chłopak nie odpowiadał. Dali mu spokój. Nadszedł zmrok. Nie mógł spać. Gdy tylko zamknął oczy, widział twarz osiłka. Jego wyraz twarzy. Najpierw wyrażał zdziwienie i ból, a potem zemstę. Obudził się zlany potem. Było ciemno. Wyszedł z chałupy. Na początku długo wędrował i wpatrywał się gwiazdy. Usiadł pod drzewem. W pewnej chwili naszła go myśl. Okropna. Nie zastanawiał się jednak nad tym co robi. Niedaleko niego leżał stary sznur. Chwycił go dłoń i przerzucił przez gałąź. oplótł go sobie w koło szyi. Wlazł na drzewo. Po chwili skoczył. Wisiał dusząc się. Nagle, gdy koniec był już blisko ktoś go uratował. Więcej nie wiedział. Stracił przytomność.


