Jak płatek śniegu  zobacz opis świata »

Dopis 9: Marek też kiedyś kochał . Kochanie...

« poprzedni dopis
 

matthaeus 82

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 68,


***

Marek też kiedyś kochał. Kochanie wychodziło mu całkiem dobrze. Pamiętał, jak kiedy miał osiemnaście lat Ona powiedziała mu, że już tak nie może. Że albo Bóg, albo Ona. Wiedział co wybrać, nie zastanawiał się nawet przez chwilę. To dziwne, gdy spędzi się z kimś trzy lata i po jednej rozmowie nagle wszystko znika. Jakby nic nie było. Potem miał kolejną, ale jej już nie kochał. Musiał tylko zapełnić czymś pustkę. Później był żużel i pewnego dnia to on stał się jego bogiem. Przez chwilę nie pamiętał nawet o Niej, ale po tym wypadku wszystko wróciło. I Bóg i Ona, jakby nastąpił nawrót śmiertelnej choroby. Strach przed pustką. Strach przed byciem tylko ze sobą samym. Nocne koszmary. Kościół. Modlitwa. Klasztorna cela. Pamiętał tylko niewyraźne obrazy, fragmenty fragmentów. Teraz, kiedy najbliższy przyjaciel umiera, cierpienie wzrasta. Nie może go pokazać, bo mały musi mieć w nim oparcie. On jest teraz ważniejszy.

Zakonnik spojrzał na zapomnianą, leżącą na kolanach Biblię. Gąszcz maluteńkich znaków zlał się przed jego oczami w dziwaczą kałużę druku, a para łez spłynęła do niej i jeszcze bardziej zagmatwała sprawę. Zamknął książkę. Po raz kolejny uwięził w niej trochę smutku. Osuszył twarz chusteczką i skierował się w stronę małego, żółtego prostokąta z blachy, którego już od dawna nie można nazwać budką telefoniczną. Lecz gdy dotknął słuchawki, jego twarz znów błyszczała wilgocią.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

Jak się podoba chwilowa zmiana mego stylu? ( hahaha, musiałem to napisać ;P )

Co do wpisu, to doprowadziłem do rozmowy. Może ksiądz przekaże mu coś ważnego, a może będą rozmawiać o czymś innym. Wybór należy do was.

Z poważaniem

Matthaeus

Też myślę, że piękny... Jak dla mnie - taki na czasie...

Świetny wpis. Bardzo mi się podoba. Podziwiam

Bo każdy kocha i ma rozterki. Każdy musiał dokonać wyboru pomiędzy najważniejszymi rzeczami. Każdy musiał pójść własną drogą zostawiając coś w tyle. Każdy z nas i każdy z nich miał dylematy tej natury. Byleby każdy wybrał dobrze tak, jak Marek.

Mnie także miło zaskoczyłeś. Nie tylko elastycznością. Przede wszystkim postać zakonnika nabiera coraz to nowych kolorów i cieszy mnie to, gdyż staje się on moim ulubionym bohaterem tego opowiadania. To dobrze, że przedstawiasz go tak naturalnie i tak ludzko :)

Wreszcie spojrzenie z innej perspektywy. I ogólnie staranny i ładny wpis :)

Piękne...

Pozdrawia...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.