Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 133: Marius wepchnął Kelię do środka...

« poprzedni dopis
 
***

Marius wepchnął Kelię do środka, złapał za klapy Neriana i wrzucił go za dziewczyną. Spojrzał na Gońca, skinął mu głową i przekroczył próg Dworu. Był sam, jego towarzysze zniknęli, poczuł chłód, jakby ktoś sypnął mu śniegiem w twarz.

- Kelia! Nerian! – Krzyknął, chociaż wiedział, że to bezcelowe. Był sam. Ścisnął mocniej broń i rozejrzał się. Korytarz jak korytarz, nie wyróżniał się niczym szczególnym, był nawet przytulny, nogi zapadały się w miękki dywan. Klinga zaczęła się ślizgać, dłoń była wilgotna od potu. Zaklął i ścisnął broń mocniej. Usłyszał śmiech, i trzask zamykanych drzwi, przez korytarz przebiegła dziewczynka ciągnąc za sobą konika z drewna na sznurku. Jej śmiech zmroził go, patrzył na dziecko, które niedawno zabił. Dziewczynka zniknęła za drzwiami. Marius próbował uspokoić oddech, odwrócił się spokojnie i nacisnął klamkę. Nie spodziewał się, że wyjście będzie otwarte.

- Pobaw się ze mną! – Usłyszał za plecami cichutki śmiech.



*



Upadła popchnięta, a drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Wstała i rozmasowała obite kolano, wymacała klamkę i nacisnęła ją. Zamknięte. Zmrużyła oczy, chcąc coś dojrzeć w ciemnym pomieszczeniu. Nikłe światło sączyło się przez szparę w jakichś drzwiach. Ruszyła tam niepewnie, oglądając się z nadzieją, że towarzysze do niej dotrą. Światło przyciągało ją jak ćmę.

- Niewdzięczna suka – wychrypiał głos z ciemności, głos który znała za dobrze. Zaczęła uciekać…



*



Zwymiotował i leżał chwilę bez ruchu. Ciało bolało nadal, ale wreszcie mógł wstać. Rozejrzał się, szukając wzrokiem Mariusa, ale w pomieszczeniu nie było nikogo. Przez rozbite szyby wpadał lodowaty wiatr i deszcz. Szczury patrzyły na niego przez chwilę nieufnie, Nerian oparł się o ścianę i wciągnął kilka razy stęchłe powietrze.

- Marius! – Krzyknął bez przekonania. Posiedział chwilę, w końcu zamknął oczy, wyciszył ból i opuścił swoje ciało.

Sala, w której się znalazł była przepiękana, grała muzyka.

Sala, w której się znalazł była przerażająca, słyszał krzyki i nawoływania.

Sala, w której się znalazł śmierdziała gnijącym mięsem, podniósł wzrok i zamiast poskręcanych zwłok, osiadłych przez muchy zobaczył dwie identyczne kobiety trzymające się za ręce.

Odrzuciło go. Obudził się i zwymiotował na posadzkę zabrudzona już przez szczury, deszcz i kurz.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

poprawione

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.