Twój Anioł Stróż  zobacz opis świata »

Dopis 2:Marta weszła do autobusu , Wiol i Tymek...

« poprzedni dopis
 
Marta weszła do autobusu, Wiol i Tymek wtłoczyli się zaraz za nią, i zajęła miejsce z tyłu pod oknem. Założyła słuchawki i wcisnęła guzik. Anioł i diabeł usiedli obok.

- Dawno się nie widzieliśmy, co? - zaczął Tymek.

- Zaiste, mój szarawy adwersarzu.

- Bardzo śmieszne - burknął. - A zatem, Wiol, powiedz, czemu Upadły się interesuje takimi pyłkami jak Marta?

- A bo ja wiem? - Wzruszyła ramionami. - Kazali, to poszłam.

- Zajęlibyście się poważniejszymi sprawami, na przykład Fidel ma kopnąć w kalendarz, zakręcilibyście się koło niego i mielibyście już komplet komunistów tam na dole.

- Nie martw się, Tymaelu, on już jest obstawiony.

- A ona? Co o niej myślisz? - Skinął brodą na Martę.

- Szkoda gadać. Ale i tak ja będę miała łatwiej. Jak zwykle, z resztą. - Anioł westchnął, przyznając diablęciu rację. Zapatrzył się w okno i obserwował przez chwilę czerwone i żółte świetlne smugi, mknące po drodze. Wtem zauważył, że Wiol coś knuje. Chyba postanowiła się przedstawić. Diablica nachyliła się nad Martą i dotknęła palcem jej odtwarzacz mp3. W słuchawkach nagle coś zaszumiało i muzyka przestała grać. Marta od razu zareagowała. Poklepała odtwarzaczem o dłoń i sprawdziła, czy słuchawki są dobrze włożone. Spojrzała na wyświetlacz i wybałuszyła oczy. Zamiast "Track 02 - Korn - Freak On The Leash" widziała teraz "Track 666 - Hell - Nice To Meet You". Marta stuknęła wystraszona odtwarzaczem o siedzenie i spojrzała znowu. Wszystko wróciło do normy. Podskoczyła wystraszona jeszcze, gdy muzyka znów uderzyła ze słuchawek. Blada, spocona i płytko oddychająca zaczęła się nerwowo rozglądać po autobusie. Razem z nią jechał jakiś pijak, który właśnie zasnął, a jego głowa stukała o szybę na każdym wyboju i jakaś gruba kobieta z trzema pełnymi siatkami, która non-stop się wachlowała jakąś gazetą. Oprócz nich - nikogo. Wiol pokładała się ze śmiechu i prawie nie urwała rurki, a Tymek tylko przewrócił oczami i westchnął.

- Nadal cię to bawi? - Wyciągnął rękę i dotknął czoła Marty. - Uspokój się, dziecko - szepnął, a Marta momentalnie się rozluźniła i usiadła wygodniej. Kolor wrócił jej na twarz. Wiol się skrzywiła.

- Zawsze wszystko psujesz.

- Przeciwnie, Wiol. Ja wszystko naprawiam - rzekł poważnie.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

fajnie ;D

Chyba lubię Twoje humorystyczne wpisy :)

:) I like it^^

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.