Ten dzień  zobacz opis świata »

Dopis 49: Marta wraz z Mateuszem...

« poprzedni dopis
 
***

Marta wraz z Mateuszem ocuciła omdlałą Weronikę. Dziewczyna wyglądała na przerażoną i zaskoczoną. Marta rozumiała ją doskonale. Mateusz nie miał alibi i milczał, obawiając się zapewne, że każde słowo obróci się przeciwko niemu. Policjantka, co prawda, nie wierzyła w jego winę, ale zeznania tej Mileny były przekonujące. "Podobno z dziewczynką była jakaś kobieta. Może ona coś wie?" z tą myślą Marta pożegnała się z Weroniką i Mateuszem i pojechała w stronę domu ewentualnego świadka. Zatrzymała samochód tuż przed jej domem. Już po chwili znalazła się w przytulnie urządzonym mieszkanku. Jego właścicielka okazała się wygadaną, skorą do rozmowy kobietą. "Jest całkiem sympatyczna. Z nią mi pójdziej łatwiej niż z tą małą i Mateuszem" pomyślała i uśmiechnęła się serdecznie do rozgadanej Ewy.

- Przepraszam, mogę zadać pytanie?- Zagaiła, wyciągając z torebki notesik i długopis.

- Oczywiście- niepewnie odpowiedziała jej blondynka.

- Zna pani może Milenę Wachowicz?

- Milenę? Nie wiem, w tej chwili nie kojarzę- odparła Ewa.

- No, bo ta Milena Wachowicz twierdziła, że wy obie jesteście świadkami morderstwa, którego dokonał niejaki Mateusz Strzelecki na swoim bracie bliźniaku Grzegorzu Strzeleckim. Powiedziała też, że jesteś znaną aktorką teatralną i grałaś rok temu w Warszawie w teatrze Lady Makbet- Marta przeczytała tekst ze swojego notesika. Zaobserwowała kątem oka, że kobieta odetchnęła, jakby z ulgą.

- Może wie pani coś o tym wydarzeniu?- spytała , spoglądając uważnie na twarz Ewy. Podejrzewała, że ona może (ale nie musi) mieć coś na sumieniu. Wiedziała, że dopóki nie mają dowodów i jedyny świadek bedzie kłamać, nie może jej zaaresztować.

- Nie, tą dziewczynkę spotkałam później. Zatrzymała mnie i opowiedziała wszystko, co się stało. Była bardzo roztrzęsiona i płakała. Nie wiedziałam, że uzna, że też jestem świadkiem. Ja po prostu wiem tylko to, co ona- odparła Ewa.

- Trudno- mruknęła Marta z rezygnacją- Jak się pani czegoś dowie, proszę dzwonić.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Hmm... Ale przeinaczyłaś słówka mojej bohaterki ;) Cieszę się, że Marta nie wyciągnęła z Lenki całej prawdy o morderstwie ;) Pzdr.

znowu mała uwaga do pracy policji. W Twoim dopisie Marta w myślach mówi "nie może jej zaaresztować". Małe wyjaśnienie. Policja nie może aresztować. Robi to sąd, wydając postanowienie o aresztowaniu kogoś. Policja zatrzymuje na 48 godzin i po tym czasie w sądzie zapada decyzja, czy ktoś zostanie tymczasowo aresztowany czy nie. Wiem, że dla większości piszących i czytelników tego opo jest to bez różnicy, ale warto dbać o takiego realistyczne detale. Tym bardziej, że opowiadanie mi się podoba.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.