Obóz Ostatniej Szansy  zobacz opis świata »

Dopis 36: Martyna siedziała na łóżku...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***

Martyna siedziała na łóżku zastanawiając się, dlaczego Głosy umilkły. Podniosła wzrok na współtowarzyszki niedoli. Jedna z nich to Ag, właśnie wyglądała przez okno, druga pulchna dziewczyna siedziała i cicho płakała. Aga od razu spodobała się dziewczynie. Wygląda na wybuchowy charakter. Zajęły łóżka koło siebie. Były cztery w pokoju: ona, Ag plus dwie dziewczyny. Jedna z nich, aż prosiła się o przezwisko Pastuch. Wyglądała jak wiejska dziewczyna, której jedynym grzechem było ściśnięcie za mocno wymion krowy. Martyna wstała i wyszła na dwór. Powoli ciemniało. Przeciągnęła się i usiadła obok domku opierając ręce na kolanach. Czuła jak powoli chęć na papierosa ogarnia jej ciało. Wycięła się do tyłu i cicho syknęła. Poczuła dziwne mrowienie. Natychmiast zerwała się i zaczęła skakać. Mrówki. Cała plaga. Ściągnęła sweter zostając w czerwonym staniku, który mieścił w swoich miseczkach małe piersi. Mrówki oblazły ją całą. Zaczęła ściągać spodnie i buty. Została w żółtych majtkach z napisem „Środa”. To nic, że był piątek. Skakała i piszczała usiłując zabić wszystkie mrówki. Nagle poczuła, że coś wdziera się do majtek. Wsadziła tam rękę i zaczęła wyciągać mrówki. Właśnie nadeszła Mleko z Mlekiem. Zostali już on ochrzczeni przez obozowiczów Krowa i Byczek. Martyna zamarła. Jedna ręka w jasnych włosach, druga w majtkach. Krowa spojrzała zaskoczona a Byczek oblizał się obleśnie patrząc na piegowate ciało.

- Co ty robisz? – Zapytała dyrektora patrząc na dziewczynę.

- Ryby łowię, nie widzisz? Mrówki mnie oblazły – Martyna uśmiechnęła się i znów zaczęła się drapać.

- Przestań! – Krowa krzyknęła zaciskając usta. Byczek lekko dreptał w miejscu. Czyżby go tu i ówdzie piło?

- Ale mnie to gryzie! – Martyna wygięła się i zaczęła drapać lewą nakrapianą nogę. Głosy nagle wróciły. Wyszeptały coś i zniknęły. Dziewczyna uśmiechnęła się i podbiegła do swetra, który właśnie stawał się drugim domem łakomych krwi mrówek. Rzuciła całą zawartość swetra na dyrektorkę, która stała jak posąg. Jednak to było przez pierwsze trzydzieści sekund. Nagle zaczęła skakać i biegać.

- Policzymy się piegowaty potworze! Andrzej! Za mną! – Dyrektorka lekko skacząc ruszyła do swojego biura. Cały obóz oglądał tą scenkę z uśmiechem na twarzy. Jeden zero dla obozowiczów.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Plusik za pomysł i za jeden zero dla nas!!!;]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.