Wyczekiwane dziecko  zobacz opis świata »

Dopis 10: Michał obudził się na leżance...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***

Michał obudził się na leżance. Zobaczył biały sufit z pęknięciami i powoli się podniósł. Obok niego, na stoliku stała butelka z wodą i szklanka. Nalał sobie trochę i się napił. Poczuł, że ręce mu drżą.

- Anna – wstał szybko i poczuł, że krew napływa mu do mózgu. Zachwiał się, ale stwierdził, że musi iść pomóc rodzić. Chciał trzymać żonę za dłoń i mówić, że nawet jak jest spocona jak świnia i ma podkrążone oczy to ją kocha. Westchnął i wyszedł z pokoju. Lekarze, pielęgniarki i pacjenci latali po korytarzu, krzyczeli i rozmawiali. Michał niezauważony przemknął przez jakieś drzwi, szedł po schodach, znów jakiś korytarz. Nie wiedział gdzie idzie, bo jakoś nie przyszło mu do głowy, aby się zapytać kogoś. W myślach gryzł tylko myśl, że żona urodzi bez niego, że nie pomaga jej. Stanął przed jakimiś drzwiami, zatrzymała go pielęgniarka.

- Pan do kogo? – zapytała urzędowym tonem, opierając na lewym biodrze teczki pacjentów.

- Do żony – mruknął Michał.

- W jakiej sali leży, na OIOMie?

- Moja żona jest na OIOMie? Co ona tam robi? Ona rodziła! – Michał zdenerwował się. Przecież miała urodzić, ładne i idealna dziecko, a teraz ta pielęgniarka… Zdenerwowanie i strach powoli gotowały się w mężczyźnie.

- Rodzi? To piętro niżej – mruknęła pielęgniarka i poszła w swoją stronę. Michał odetchnął głęboko i zszedł na dół. Czuł się jakoś dziwnie i niepewnie. Przecież poród to nic takiego, ale on wiedział, że dzisiejszego dnia narodzi się cud. Cudowne dziecko, maleństwo…

- Pan Kowalski? – niska pielęgniarka podeszła do Michała.

- Taak – mruknął rozglądając się za swoją żoną.

- Ma pan córkę.

- Córkę? – zapytał lekko i oparł się o ścianę.

- Tak, ładne dziecko, zdrowe – powiedziała kobieta. – Zapraszam do Sali numer dziesięć. Michał szedł powoli, czując jak buty przyklejają mu się do podłogi, czuł, ze ma dziecko i miał ochoty się napić wódki. Jakie to typowe. Wszedł do pokoju, gdzie leżała Anna. Właśnie trzymała dziecko przy sercu.

- Kochanie… - powiedział Michał miękko, podchodząc do żony i córki. Położył dłoń na malusieńkiej główce.

- Idź stąd! – mruknęła Anna gniewnie – Mieliśmy razem rodzić, a ty co? Dałeś swoje nasienie i taki miałeś wkład w to dziecko!

- Spokojnie… - mruknął Michał i zajrzał do kocyka. Dziewczynka była pulchna, miała ładny rys ust.

- Przepraszam, ale tak mnie bolało i to łożysko wredne – Anna westchnęła. – Weźmiesz ją? Bo ja jestem śpiąca…

I tak oto Michał po raz pierwszy trzymał swoją córkę. Z radości zapomniał oddychać.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.