Kolejna nawiedzona chata  zobacz opis świata »

Dopis 9:Michał zatrzymał się przy wylocie wnęki ....

« poprzedni dopis
 
Michał zatrzymał się przy wylocie wnęki. Ciężkie, przesycone stęchlizną powietrze zaatakowało jego nozdrza. Zaschło mu w gardle, nogi stały się ciężkie jak z ołowiu. Przerażone spojrzenie przebijało się przez nieprzebrane pokłady mroku zalegającego na starych, zmurszałych schodkach. Zaczął żałować swojej brawury i po kryjomu liczył na to, że ktoś odwiedzie go od konieczności wspinaczki na górę. Stało się wręcz odwrotnie.

- Co z tobą? Idziesz? – ponaglił go Karol.

Noga przesunęła się o kilka centymetrów, a podeszwa buta zagłębiła się w czymś dziwnym i lepkim. Michał spuścił głowę. Okazało się, że stoi w kałuży jakiejś czarnej breji, która nie wiadomo kiedy pokryła sobą całą posadzkę. Krzyknął, próbując się oderwać, ale maź spajała niczym cement.

- Co to jest, kurwa? – zaklął. Chwila szamotaniny okazała się bezowocna. – Może mi pomożecie? – sarknął. Odwrócił głowę. Okazało się, że jest całkowicie sam. Z niedowierzaniem rozejrzał się wokoło.

- Co jest? – szepnął przerażony. Nagle do jego uszu doleciał cichutki pisk. Brzmiał trochę jak dziecięcy śmiech, a trochę jak krzyk. Dochodził zewsząd. I brzmiał znajomo...

- Kto tam jest? – wrzasnął Michał, ale jego głos utonął w wszechobecnym tumulcie. Dołączyła do niego seria skrzypnięć, powolne kroki maszerujące po wysuszonym drewnie. Księżyc wyszedł zza chmury, wpadając przez okna i zdobiąc wszystko swoją trupiobladą poświatą. Potem pojawiło się TO. Michał zamarł z rozdziawionymi ustami, z niemym krzykiem przyglądając się małej istocie, która wpełzła na piętro. Dziecko mogło mieć nie więcej niż 4 latka. Spod koca, którym było owinięte, wystawały osmalone kikuty nagich rąk i nóżek. Skóra zlazła z małej twarzyczki, odsłaniając fragmenty spalonego mięsa i kości. Wargi zastygły w wiecznym uśmiechu trupa. Jedno oko zdradzało charakterystyczny dziecięcy optymizm i radość poznania, drugie tonęło w mieszaninie strachu i niedowierzania.

Czarna maź, która śmierdziała teraz niby palona tkanka, kilkoma mackami zaczęła piąć się w górę, oplatając Michała niczym winorośl.

- Choć ty mnie zostawiłeś, tchórzu, ja przyszłam po ciebie – powiedziało dziecko tonem pokracznej czułości. Dziewczyna wystawiła przed siebie rękę i wycelowała paluszkiem w Michała.

Przed oczami stanął mu obraz płonącej chaty na działce Alicji. Pamiętał, jak celowo zaprószył ogień. Chodziło o odszkodowanie... nie miał pojęcia, że krewniaczka jego dziewczyny śpi w środku...

Chciał się cofnąć, ale nie był wstanie. Skóra poczęła go piec i nienaturalnie swędzieć...

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Super:) Podoba mi się pomysł wytłumaczenia w jaki sposób zabili dziecko


wyobrażałam sobie, że chłopak kazał usunąć Alicji ciążę i stąd to dziecko... Podoba mi się, bo zostałam zaskoczona i przybrało inny obrót niż myślałam. Mam jednak prośbę do końcówki:


 


"Przed oczami stanął mu obraz płonącej chaty na działce Alicji. Pamiętał, jak celowo zaprószył ogień. Chodziło o odszkodowanie... nie miał pojęcia, że krewniaczka jego dziewczyny śpi w środku. Nie, dopóki było już za późno... To był pomysł Alicji..." jest super, ale jak dla mnie to niszczy trochę nastrój. Proponuję usunąć od : "Nie, dopóki było już za późno... To był pomysł Alicji..." i zamiast tego napisać, że Michał się cofnął, albo coś takiego. Bo te wyjaśnienia to jak dla mnie psują klimat (wiem, że się powtarzam ;P). A w następnym wpisie ktoś może napisać o Alicji, ale pamiętajmy, że ma zginąć inną śmiercią niż chłopak ;P


 


A poza tym - cudo :)


Powiem szczerze, że pierwszym moim nasuwającym się pomysłem była właśnie aborcja. Miałem tylko problem rozwiązania kwestii tego, że Alicja jest dziewicą (zgodnie z opisem świata:) Postaram się zmienić końcówkę i dzięki za plusiki:)


faktycznie dziewica! :D


No to dam ci jeszcze jednego plusa za to, że pamiętałeś :D


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.