W ochronie przed zapomnieniem.  zobacz opis świata »

Dopis 339:MIŁOŚĆ KTÓRA ZAMARZŁA A ona stała tam –...

« poprzedni dopis
 
MIŁOŚĆ KTÓRA ZAMARZŁA



A ona stała tam – na tym kamiennym moście, wciąż próbując przeliterować me imię.

Objawiły się jej duchy przeszłości, które oglądając jej naturę, poznawały i mnie.

Zimny wiatr pchnął ją wraz z jej marzeniami prosto w morską głębię

i stanąwszy tam, dostrzegłem twarz i spokojne gasnące oczy, którymi wpatrywała się we mnie.



I wtedy zamarzła... miłość, która zamarzła.



Wróciłem tam i wpatrywałem się w lodowe kry dryfujące na oceanie.

I przypomniało mi się, że jeszcze niedawno chciałem jedno zadać jej pytanie.

„Czy pozwoliłabyś mi ciebie kochać tak, jak gdybym nie widział nic poza tobą

i czy kochałabyś mnie tak, jak gdybym miał być twoją najprostszą drogą?”



Och, jak ja żałuję, że zamarzła.

Nasza miłość... miłość, która zamarzła.



Widzę twoje dryfujące ciało.

Powiedz, co się z nami stało?

Całe uczucie skuło się lodem,

całe zanurzyło się pod wodę.

Stało się zupełnie sine od zimna.

Ta woda jest teraz inna.



Miłość… miłość, która zamarzła.



Zapatrzyłem się na wodę tak ciemną, że aż przerażającą

i poczułem twoje ciepło, z którym tyle bitew mroźne wiry toczą.

Gdybyś wybrała inaczej, stalibyśmy teraz wtuleni w siebie, wpatrując się w daleki horyzont

i obserwowalibyśmy groźnie połyskujące fale, co do nas płyną.

Powiedz mi, dlaczego pozwoliłaś się porwać tej szalonej rozpaczy.

Dałaś mi jedynie kilka wspomnień, lecz nie wiem, czy to mi wystarczy.



Przez chwilę odniosłem wrażenie, jakbyś stała przede mną zamrożona w lodowej ścianie

i wpatrywała się we mnie, wyczekując, czy coś się ze mną stanie.

Zawsze kochałem ten spokój, który widnieje na twojej twarzy.

Lecz obraz ten szybko zaczął topnieć, i krusząc się, do czarnej wody wpadały lodowe głazy.

Towarzyszył im w tym upadku silny i zimny deszcz.

A ja patrzyłem na śmierć tej góry tak długo, aż zanurzyłaś się i ty też.



Widzę tę lodową ścianę

topniejącą w morską pianę.

Nie otwierasz swych oczu,

bo nie chcesz, bym to poczuł.



Patrząc jak zimny deszcz okłada twoją martwą skórę tysiącem rózg,

oświadczam w świetle tej mroźnej i mokrej nocy: padło ci na mózg.

I nocne duchy powiedziały mi, abym nie błądził więcej oczami po tej szalonej głębinie,

są rzeczy, które nie przemijają, lecz ta pusta skorupa odpłynie.



Niech ta miłość zamarzniętą pozostanie.

Nieświetna miłość.

Miłość, która zamarzła.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

*Zimny wiatr pchnął ją wraz z jej marzenia[mi] prosto w morską głębię

*Widzę t[ę] lodową ścianę

Poczułam chłód...

hehe, zima!

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.