Latex - Reaktywacja, czyli Poszukując Siebie 2  zobacz opis świata »

Dopis 5: Mimo , iż ściany...

« poprzedni dopis
 
***

Mimo, iż ściany pomieszczenia eŁ były dobrze wyciszone, Szef usłyszał echo potwornego zawodzenia. „Zaczęło się” – pomyślał z satysfakcją. Wyciągnął się w wannie pełnej piany i uśmiechnął do gumowej przyjaciółki.

- Nasz gość zapewne świetnie się bawi, prawda?

- Piiiiii!! – odpowiedziała z przekonaniem kaczuszka.

***

Endrju zaciskał pięści, aż zbielały mu kostki. Zagryzał wargi do krwi. Nic to jednak nie pomogło, muzyka dochodziła do jego uszu z całą intensywnością. Z resztą... muzyka to raczej nieodpowiednie określenie dla tego, co wydobywało się z głośników. Marny, elektroniczny podkład można było jeszcze jakoś wytrzymać, ale potępieńcze jęki dwóch wytapetowanych blondynek, wyginających się na scenie, przechodziły ludzkie pojęcie. Gdy usłyszał Mandarynę, zaczął histerycznie płakać. Gdy zaśpiewała Paris, jego ciałem wstrząsnęły konwulsyjne dreszcze. Myślał, że już nic gorszego nie może go spotkać. Mylił się... W tym momencie panie śpiewały w duecie i Endrju wił się, jakby usadzony na rozżarzonych węglach. Modlił się o śmierć. Na widowni siedział sam, gdyż Czarna i Wytapetowana, mimo osłonięcia uszu, wytrzymały zaledwie kilkanaście sekund. Skowyt był wszechobecny i nie dawał się niczym wygłuszyć. Na początku Endrju próbował krzyczeć i wyrwać fotel, lecz teraz, gdy panie rozśpiewały się na dobre, skapitulował. Wiercił się tylko w fotelu, napinał mięśnie i starał się nie myśleć o dojmującym bólu. Bólu, który choć nie promieniował z konkretnego miejsca, szarpał całe ciało. Zupełnie, jakby te piekielne dźwięki wysyłały jakieś radioaktywne fale, palące człowieka od wewnątrz. A końca koncertu nie było widać...

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.