Schizownia, czyli opowieści szpitalne.   zobacz opis świata »

Dopis 25: Młoda para zbliżała się po cichu do...

« poprzedni dopis
 

oona 64

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 456,


***

Młoda para zbliżała się po cichu do szpitala. Dziewczyna trzymała chłopaka za nadgarstek i najwyraźniej starała mu się coś wytłumaczyć. Szło jej średnio.

- Tomaszu, tak będzie dla nas lepiej! – Warknęła nie patrząc na niego.

- Dupa… dupa… dupa… – burknął uroczo w odpowiedzi. Dziewczyna westchnęła, rozejrzała się i zobaczyła ławkę. Pociągnęła na nią chłopaka.

- Tomasz, wiesz, że my się tylko tam nadajemy… - mruknęła - a szczególnie Ty – dodała złośliwie.

- Jesteś zła arbuziku – uśmiechnął się.

- Jakbym była zła, to Chrupek nie szedłby z nami, tylko pływał na dnie jeziora z kulą u łapki, w cementowych butkach i worku na łebku! Ciągle sra mi w doniczki…

- Chrupek to demon, nic byś mu nie zrobiła – wyśmiał ją.

- Srutututu… taki z niego demon, jak ze mnie baletnica!

- To ty umiesz balet? I nic nie mówiłaś? Musisz w tych galotach śmiesznie wyglądać… Nie ciśnie cię nigdzie, jak je zakładasz?

Dziewczyna miała chęć walnąć głową w słup, ale na szczęście w pobliżu nie było ani jednego. Wydawało się, że jest zła, ale w duchu przyznawała sobie, że bez Tomasza życie straciłoby parę kolorów. Oryginał wśród oryginałów. Uwielbiała go i dlatego na leczenie postanowili iść we dwoje. No… w sumie to ona postanowiła. Jak na razie miała dość podróży, więc siedziała na ławce i obserwowała budynek, do którego zmierzali. Był już całkiem niedaleko. Zerkała co chwilę na chłopaka. Razem prezentowali się dość śmiesznie. Ona w zielonych spodniach bojówkach a la moro, w obcisłej bluzce bez rękawów, a on w dresach i obwieszony łańcuchami. Ona długowłosa brunetka o zielono piwnym spojrzeniu, a on niemal łysy, o oczach, których koloru nie dało się zidentyfikować.

- Idziemy? – Zapytała. Odpowiedzi nie było. Czekała, aż Tomasz da jej znać. Znów spoglądała na budynek. Szpital psychiatryczny – cel podróży i, jak miała nadzieję, źródło zabawy. Zamyśliła się. Tomasz wykorzystał okazję.

- Gwiastko gwiastko powiedz precie kto najgluprszy na swiecie? – Zaczął swoje wywody, za które go kochała.

- Ja... – Zaśmiała się.

- A myślałem ze to ja.

- Niestety nie.

- Co na robiłaś przyznaj się.

- Lepiej nie pytaj.

- Dobra nie pytam.

Koniec rozmowy. Wstali, zabrali plecaki i powoli zaczęli iść w stronę szpitala.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Wprowadzam siebie i Ponurego. Obiecałam mu kiedyś, że jak wejdę, to z nim i że nałożę mu dresy + łańcuchy.

Końcowy dialog żywcem z gg, więc go nie poprawiałam. Żeby nasz Ponury wydawał się tu jak żyw, wklejam, zamiast naśladować jego zachowania ^^

Fajnie, ale co dalej ??????????

Niech ktoś dopisze dalszy ciąg !!!!

Czekam z niecierpliwością na dalsze losy, tudzież tak sobie skromnie pochlebiam, że może też będę mogła się dopisywać? :D


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.