Śmietnik  zobacz opis świata »

Dopis 15:Moje opowiadanie nie zawiera w sobie opisu...

« poprzedni dopis
 

Pati 46

Od: 10.11.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 13,

Dopisów: 353,


Moje opowiadanie nie zawiera w sobie opisu postaci, więc teraz bardzo krótko je przedstawię.

Ania- ma dwadzieścia lat, jest szczupłą brunetką, o niebieskich oczach.

Marta- ma dziewiętnaście lat, jest również szczupła i ma długie blond włosy.



Wyjazd do Londynu



Marta siedziała w swoim pokoju i czytała list od przyjaciółki. Do pomieszczenia weszła jej starsza siostra.

- Co napisała? - zapytała.

- Zaprasza mnie do siebie, do Londynu.

Dwudziestolatka się zasmuciła. Była przywiązana do Marty i nie chciała, żeby wyjeżdżała.

- Kiedy tam jedziesz?

- Jutro z samego rana.

Zapadła niezręczna cisza. Obie kobiety wbiły wzrok w podłogę. Ania zastanawiała się, czemu przyjaciółka jej siostry była ważniejsza od niej.

Blondynka wyciągnęła z szafy walizkę i zaczęła się pakować, nie zwracając na nic uwagi. Na siostrę nawet nie spojrzała. Unikała jej wzroku. Wiedziała, że przez nią Anna czuła się źle.

Marta podjęła już decyzję. Chciała jechać. Nie widziała koleżanki od pięciu lat.

Kupiła bilet na samolot i o 7:00 pojechała na lotnisko. Później poleciała do Londynu.



Kobieta wyciągnęła z kieszeni kartkę z adresem przyjaciółki. Nie musiała szukać jej domu długo. Był niedaleko lotniska. Marta podeszła do drzwi i zapukała. Ktoś otworzył.

- Dzień dobry, czy jest tu może Natalia Chmura?

- I don't understand - odpowiedziała nieznajoma.

- Natalia Chmura - powtórzyła zniecierpliwiona dziewiętnastolatka.

Angielka wzruszyła ramionami i zamknęła drzwi.

,,No, ładnie. I co ja teraz zrobię?" - pomyślała Marta. Nie znała angielskiego i nie miała gdzie się podziać. W sumie mogła iść do hotelu, ale jak miała się porozumieć z ludźmi? Wszyscy mówili po angielsku.

Kobieta sprawdziła adres jeszcze raz. A może po prostu Natalia źle coś napisała? Pomyliła się?

- No, nic - szepnęła Marta- wracam do domu.

Wtedy ktoś wyrwał jej z ręki walizkę.

- Zatrzymać go! To złodziej!- wrzasnęła.

Nikt nie zareagował. Co za pech! Teraz nie miała pieniędzy, paszportu, i telefonu. To był najgorszy dzień w jej życiu.

Kobieta usiadła na chodniku. Zastanawiała się, co robić. Jak uniknąć konieczności spania na ulicy? ,,Może ktoś tu jednak zna polski?" - pocieszała się.

Próbowała nawiązać z kimkolwiek jakiś kontakt, ale nie doszła z nikim do porozumienia. Nie poddawała się. Poszła do pierwszego z brzegu domu i zapukała.

- Dzień dobry - powiedziała.

- Den dobly - odpowiedział mężczyzna, który otworzył jej drzwi.

Marta uśmiechnęła się. Anglik nie znał zbyt dobrze polskiego, ale lepsze to niż nic.

- Przyjechałam tu z Polski i nie znam angielskiego. Ukradziono mi pieniądze, paszport i telefon i w ogóle wszystkie moje rzeczy. Nie mam gdzie się podziać. Mógłby pan mi pomóc?

Londyńczyk miał niewyraźną minę.

- Rozumem - powiedział po chwili- Wejd do srodka!

Mężczyzna wpuścił dziewiętnastolatkę.

- Dziękuję.

- Nie ma za co.

,,Wow! Pierwsze zdanie, jakie powiedział poprawnie" - pomyślała.

Anglik zaprosił ją do salonu i dziwnie na nią spojrzał, po czym puknął się dłonią w czoło.

- Oh, ja niemądry! - krzyknął. - Ja Patrick, a ty?

- Marta - przedstawiła sie kobieta, podając mu rękę.

Patrick był bardzo gościnny. Przygotował jej pokój, w którym mogła się zatrzymać. Już od początku darzył ją wielkim zaufaniem.

- Mam nadzieję, że nauczę się przy tobie trochę angielskiego, Patrick.

- O, tak. Naucze cie english, a ty mnie polski.

Polka przytaknęła. Tak, Patrickowi przydałaby sie lekcja polskiego.

Marta poszła do pokoju wskazanego przez mężczyznę.

Był dość duży i pusty. Pod ścianą stało małe łóżko i szafka. Tylko tyle i nic więcej. Ale dobre było i to. Powinna się cieszyć, że ktoś w ogóle jej pomógł.

Londyńczyk polubił współlokatorkę. Przy okazji nauczył sie poprawnie mówić po polsku. W miarę poprawnie.



Marta zaczęła szukać pracy. Zamierzała zarobić pieniądze na samolot, wyrobić sobie paszport i wrócić do kraju, do siostry. Szukała i szukała, ale bez skutków.

- Zatrudnię cię w swojej firmie, co ty na to? - zaproponował jej Patrick.

Kobieta wahała się. O zrobił dla niej tak wiele! Nie mogła cały czas zdawać się tylko na niego, a poza tym nie chciała żeby jej przyjaciel był jej pracodawcą.

- Nie, Patrick - odpowiedziała. - Poszukam dalej.

- A może chcesz zadzwonić do siostry? Chyba zupełnie o niej zapomniałaś.

Fakt, zapomniała o niej. A przecież wystarczyło zadzwonić. Anna przyleciałaby po nią i razem wróciłyby do domu.

- Racja, Patrick. Ja się tak trudzę, a wystarczyło tylko zadzwonić!



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 6

Pati, zadziwiasz mnie. Jak to przeoczyłam? Tylko, czy to fragment jakiegoś większego opowiadania? Ale plus naprawdę się należy :) za zakończenie. Takie proste...


Jak uzbieram, postaram się dołożyć :).


Pati, obiecany plus, ale nie odpowiedziałaćś :(


To nie jest żadne większe opo. Może kiedyś rozwinę...


Dzięki za plusy:)


* napisała?[ ]-

* Pó[ź]niej

* understand[ ]-

* o[d]powiedziała

* Chmura[ ]-

* \"[/ ]No, ładnie.

* teraz zrobię?\"[ ]-

* nic[ ]-

* Marta[. ]- [W]racam

* złodziej![ ]-

* \"[/ ]Może

* polski?\"[ ]-

* dobry[ ]-

* dobly[ ]-

* Rozumem[ ]-

* chwili[. ]- [W]ejd

* \"[/ ]Wow

* poprawnie\"[ ]-

* niemądry![ ]-

* krzyknął[. ]- [J]a

* Marta[ ]-

* na to?[ ]-

* Patrick[ ]- odpowiedziała[. ]- [P]oszukam

* przecie[ż]


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.