Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa  zobacz opis świata »

Dopis 67: Możliwe , że wrócimy dopiero na kolację...

« poprzedni dopis
 

Koloman 13

Od: 23.01.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 258,


- Możliwe, że wrócimy dopiero na kolację. Do tego czasu ty jesteś panią tego domu.

- A jeśli wróci Hrabia Cagliostro? - Zapytała dziewczyna.

- To ma cię słuchać.

- Dobrze - odpowiedziała i zniknęła w głębi domu.

- Nie boisz się, że to za duża odpowiedzialność dla tej dziewczyny? - Zdziwił się detektyw, gdy zostali sami i nikt nie mógł ich usłyszeć.

- Poradzi sobie - odpowiedziała spokojnie Lady M. - To nasza córka.

Mothman zatrzymał się w pół kroku.

- Córka? - Powtórzył z niedowierzaniem. To jakiś obłęd. Ile my mamy lat?

Wiedział, że to niemożliwe, chyba, że znajdują się w innym wymiarze czasu.

- Masz czterdzieści cztery lata kochanie, ja mam trzydzieści pięć. Klimat nam służy i wolno się starzejemy na twarzy.

Mothman nic nie odpowiedział, ale postanowił zapamiętać usłyszane właśnie rewelacje i zapisać je w wolnej chwili w swoim notatniku.

- Chodźmy już - zadecydował.



Wyszli przed dom. Byli zgodni, co do tego, że powinni jak najszybciej znaleźć się na cmentarzu. A najlepszym na to sposobem byłaby dorożka. John żałował, że nie ma w pobliżu pewnego młodego lekarza, który już dwa razy mu pomógł. Ale tym razem nie było w pobliżu żadnej dorożki.

- Chyba nie mamy, na co czekać. Szybciej będziemy pieszo.

- Weźmiemy nasz powóz - sprzeciwiła się lady. - Poczekaj tu.

Chciał coś powiedzieć, ale kobieta pobiegła już w stronę budynków stojących przy domu. Odetchnął tylko zrezygnowany. Usłyszał rżenie koni i po chwili zza domu ukazała się piękna dorożka. Konie raźno galopowały pod batem woźnicy. Gdy zatrzymała się tuż przy nim, drzwiczki się otworzyły i detektyw wskoczył na siedzenie. Nie zdążył ich zamknąć, gdy konie ruszyły z kopyta.

- Mam złe przeczucie - myślał głośno.

Mijali sklepy, butiki, banki i domostwa. Inne furmanki usuwały im się z drogi, a mieszkańcy zatrzymywali się i przyglądali się zdziwieni pędzącej na łeb na szyję dorożce.

- Dlaczego? - Zapytała Lady M.

- Nie wiem. Może to intuicja, ale obawiam się, że przyjedziemy za późno. Poza tym zapomnieliśmy, że dzisiaj niedziela.

Wskazał przez okno cmentarz, przy którym nagle wyrosły butiki z kwiatami i zniczami. Ludzie kręcili się we wszystkich kierunkach i nie było miejsca, żeby się nawet na chwilę zatrzymać dorożką.

- Ciekawe, dlaczego Strażnik wyznaczył dzisiejszy dzień. Dzisiaj musi stać się coś szczególnego.

- Proszę zatrzymać się przy tej kamienicy po lewej - detektyw wskazał woźnicy wolne miejsce ręką, po czym spojrzał na Lady M. - Dlaczego tak myślisz?
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.