Na ciemni, z drugiej strony okna
leży nieznajoma postać ze stali
nawet się nie rusza
lecz prosi, wręcz błaga.
Bawi się swoimi zardzewiałymi włosami
i milczy niemiłosiernie
spoglądając swymi żałośnie pustymi oczami
w stronę drugą, gdzie jaśnia.
Na jaśni stoi ona, ubrana w piękną skórę
boi się o swój wygląd, żyje obawami
z nadzieją na znalezienie
swojego lustra.
Nie patrzy, lecz nie wie o tym, że jest widziana,
coś czuje, lecz za bardzo jest w siebie zapatrzona,
a on leży,
a ona stoi.
Połączeni więzią nieznanych dwóch światów
I uczuć.
W miłości oddali
żyli przy sobie ze sobą
lecz nigdy się nie znali
leży nieznajoma postać ze stali
nawet się nie rusza
lecz prosi, wręcz błaga.
Bawi się swoimi zardzewiałymi włosami
i milczy niemiłosiernie
spoglądając swymi żałośnie pustymi oczami
w stronę drugą, gdzie jaśnia.
Na jaśni stoi ona, ubrana w piękną skórę
boi się o swój wygląd, żyje obawami
z nadzieją na znalezienie
swojego lustra.
Nie patrzy, lecz nie wie o tym, że jest widziana,
coś czuje, lecz za bardzo jest w siebie zapatrzona,
a on leży,
a ona stoi.
Połączeni więzią nieznanych dwóch światów
I uczuć.
W miłości oddali
żyli przy sobie ze sobą
lecz nigdy się nie znali


