Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 88: Na dziedzińcu było zaledwie...

« poprzedni dopis
 
***

Na dziedzińcu było zaledwie kilku spośród "sępów", co stanowiło pomyślną okoliczność. Z początku, gdy ich oczom ukazał się jedynie Eldan, wzięli go za swego. Zdziwił ich tylko jego pośpiech i fakt, że włócznię miał zbrukaną niezaschniętą krwią. Wtargnięcie zaś na dziedziniec drużyny wprawiło ich w zupełne zdumienie. Dobyli broni, lecz nie skierowali ostrzy przeciw Eldanowi. Zrozumienie przyszło zbyt późno.

- Mor ho!

Varail z okrzykiem na ustach dopadł rosłego woja stojącego najbliżej masywnych odrzwi stołbu i wyprowadził klasyczne pchnięcie zdobycznym orężem. Zaatakowany nie zdołał wykonać żadnego ruchu w swej obronie.

Śmierć im!

*

Hadder gotował się z wściekłości. Pościg za zbiegłą Kelią kosztował życie dwudziestu z jego ludzi. A teraz dziewczyna okaleczyła się, przez co dla jego planów stała się bezużyteczną. Wiadomość o jakowymś zajściu w lochach rozwścieczyła go jeszcze bardziej. Biegiem przemierzył korytarz, dotarł do schodów wiodących na dolne kondygnacje i na łeb, na szyję popędził nimi w dół, dobywając po drodze miecza. Na wszystkie demony, ktokolwiek jest za to odpowiedzialny, zakosztuje żelaza.

Zgiełk dobiegający z dziedzińca kazał mu się zatrzymać i wyjrzeć przez okno.

*

Od przerażonej służebnej z łatwością wyciągnął informacje. A więc była tu Kelia. Komnatę odszukał łatwo. Nacisnął klamkę i przekonał się, że drzwi nie były zamknięte. Przekroczył próg i to, co ujrzał, zaszokowało go. Stał, patrząc na leżącą w kałuży krzepnącej z wolna krwi dziewczynę. Na jej odcięty język; krwawe świadectwo zdarzeń, jakie rozegrały się w tej komnacie.

Ukląkł przy niej, obawiając się najgorszego, jednak Kelia żyła jeszcze. Choć życie ledwie się w niej kołatało. Nie wiedząc, dlaczego to czyni, wziął bezwładną dziewczyną na ręce. Czuł, że musi zabrać Kelię z tego przeklętego zamku, jeśli nie chce, by życie uszło z niej całkowicie.

*

Na dziedzińcu leżały porozrzucane bezładnie trupy jego ludzi. Bruk zbroczony był krwią. Co, do wszystkich demonów, się dzieje? Co gorsza, mógł teraz usłyszeć, że wewnątrz stołbu toczy się walka. Ktoś ośmielił się rzucić rękawicę Pobratymcom?

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Pięknie napisane i dobrze ujęta wielowiątkowść + mały szok w tym, że Hadder okazał odrobinę 'dobroci' ;)


Będę bezrobotna jak wszyscy tak będą pisać... :)

To nie Hadder, tylko Eldan. (akapit oddzielony pojedynczymi gwiazdkami)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.