(nie)Spełnione marzenie  zobacz opis świata »

Dopis 15:Na jego wargach spoczął pocałunek lekki...

« poprzedni dopis
 
Na jego wargach spoczął pocałunek lekki niczym muśnięcie motyla. Lazurowe spojrzenie, już nie chłodne, a pogodne i czułe, zawisło nad jego twarzą. Włosy opadały jasną kurtyną na lewe ramię mężczyzny, delikatne palce muskały policzek. Subtelny, konwaliowy zapach upajał swoją wonią. Chciał odwzajemnić pocałunek. Uniósł się lekko...

...siedział na łóżku, zaplątany w kołdrę. Nigdzie ani śladu Ewy. Chwytał pamięcią strzępki snu, jakby były jego najcenniejszym skarbem, próbował zapamiętać zapach, blask oczu, miękkość warg, gładkość skóry. Jego objawienie... Napadła go nagła złość. Prześladowała go nawet we śnie. Spojrzał na elektroniczny radiobudzik. Była 3.47 w nocy. Wciąż było ciemno. Przyjrzał się stolikowi nocnemu w pokoju gościnnym Cornwaya. Coś było inaczej niż wcześniej... Lampka! Wcześniej stała przy ścianie, teraz na skraju blatu, gdyby przesunąć ją jeszcze o centymetr, z pewnością by spadła. Podniósł ją i chciał przestawić, gdy spod niej wypadł jakiś świstek. Odstawił lampkę z powrotem i zapalił. Podniósł kartkę z podłogi.Tekst był krótki: "Glamrose cafe, stolik nr 7". Matt zmiął wiadomość w pięści. Miał ochotę nie iść tam dla samego kaprysu. Ona bawiła się z nim, wodziła go za nos... Ale wiedział, że pójdzie. Większe niż duma były tęsknota, pragnienie ponownego zobaczenia Ewy. Bogini...

Pomstując pod nosem, wstał, wziął prysznic i ubrał się. Następnie włączył komputer detektywa i w wyszukiwarce wpisał "Glamrose Cafe". Po chwili miał już adres, a z innych informacji wywnioskował, że ma jeszcze jakieś cztery godziny do otwarcia. Postanowił poprzechadzać się po mieście, nie wytrzymałby tego czasu, siedząc w miejscu. Nabazgrał krótką notkę do Milesa, powiadamiając, że wróci później i wyszedł z mieszkania.

***

Minęły trzy godziny. Usiadł wreszcie przy stoliku numer siedem. Rozejrzał się po blacie. Nic. Pod blatem. Nic. Miał ochotę rzucić czymś o ścianę. Wtem rozległ się głos:

- Przepraszam, to dla pana...

Ręka kelnera dzierżyła kopertę zaadresowaną "Stolik nr 7".
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

*Uniósł się lekko...[/...]siedział na łóżku - ewentualnie 2x enter, żeby odstęp był widoczny



Podoba mi się jak piszesz :) Mam nadzieję, że dołączysz na dłużej.

Dzięki za pozytywną opinię ;). A jeśli chodzi o mój dopisek... Nie chce nikomu nic narzucać, ale jeśli ktoś chciałby wiedzieć jak ja sobie wyobrażam ciąg dalszy... No więc, w kopercie może być list, ale nie musi. W każdym razie pomyślałam, że fajnie by było, gdyby był tam bilet lotniczy - najlepiej w jakiekolwiek miejsce na trasie NY - Kair, niekoniecznie prosto do Kairu. I oczywiście, zgodnie z zamysłem matthaeusa, Miles drugi bilet sobie dokupi ;).

:) Rozumiem, że ten Kair to ze względu na opis świata? Ale pewnie zauważyłaś, że opowiadanie zupełnie nie trzyma się opisu :) W zamyśle Autorki miało to być opowiadanie z działu fantasy. Niestety Krusz po pierwszym wpisie opuściła swoje opo, więc dalej kierujemy nim w zasadzie we dwójkę z Matthaeus'em. Przenieśliśmy je do działu przygoda, dlatego chyba nie będzie tu "przejścia do innego niezwykłego świata" :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.