Śmietnik  zobacz opis świata »

Dopis 25:Na przeciwko szkoły znajdował...

« poprzedni dopis
 

Cassie 64

Od: 11.01.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 181,


Na przeciwko szkoły znajdował się sklep z porcelanowymi lalkami. Pracował w nim miły, starszy pan. Hania zaraz po lekcjach przychodziła do tego sklepu, oglądając z autentyczną fascynacją delikatne postacie ze szklanymi oczętami. Były uosobieniem piękna, ale i tajemniczości. Ich długie włosy opadały na ramiona, okryte tylko kolorowym bolerkiem. Na ich ustach igrały niewyraźne półuśmiechy, a w ich oczach czaił się smutek. Gdy nieopatrznie podzieliła się swoim spostrzeżeniem z właścicielem sklepu, zaśmiał się tylko z dużą dozą sympatii i powiedział:

- Nie martw się. One nie są nieszczęśliwe, ponieważ nie mają serca.

- Właśnie, dlatego powinny być nieszczęśliwe – odparła dziewięciolatka rezolutnie.

- Oj, dziecko, dziecko – rzekł, machnąwszy ręką.

Dziewczynka wpatrywała się w nieskazitelne oblicza laleczek. Pomyślała, że fajnie, tak naprawdę świetnie, byłoby zamienić się w jedną z nich. Nie zdradziła jednak tego sklepikarzowi. Siedział, czytając gazetę. Hankę nauczono, że dorosłym przy czytaniu gazety się nie przeszkadza. Pan Jacek, który wprowadził się niedawno do matki i jej mieszkania, tak mawiał. Potrafił wtedy się wściec i nakrzyczeć. Albo podnieść, położyć na stole i uderzać paskiem o plecy i pośladki. Hanka nie lubiła, gdy chodził zdenerwowany po domu. Dziwiło ją, że mamie to nie przeszkadzało. Wodziła za nim oczyma dużymi, uległymi. Kiedyś musiała być piękna. W rysach jej twarzy przebijała arystokratyczna delikatność, zniszczona przez mityngi alkoholowe i bijatyki. Matka Hanki była dziewczątkiem naiwnym, z dobrego domu. Do nauki jakoś głowy nie miała, za to ciągnęło ją w świat. I jak to w życiu bywało, wpadła w złe towarzystwo. Hanka zamyśliła się, siadłszy na drewnianej podłodze. Nawinęła na palce kosmyki swoich długich, rudych włosów. Splątanych, ale gęstych i zdrowych. Twarz jej lekko umorusana od czekoladowego mleka również zdradzała, że w przyszłości będzie pięknością. Dziewczynka tego nie wiedziała. W szkole wyśmiewali kolor jej włosów i używane ubrania.

- Haniu – powiedział nagle sklepikarz, który pamiętał imię wiernej klientki jego składu.

Nigdy nic nie kupiła ta biedna mała dziewczynka, ale przychodziła codziennie. Dzwonek punktualnie o godzinie drugiej, ogłaszający jej wizytę, cieszył go. Czekał na niego od ósmej rano. Bowiem poza nią przychodziło do niego mało klientów. Zazwyczaj wchodzili, kupili pierwszą z brzegu lalkę i wychodzili. Hanka mówiła, że czuję magię tego miejsca. Sprawiła, że on sam je polubił. Dziewczynka spojrzała na niego wyczekująco, słysząc dźwięk swojego imienia.

- Już piąta. Zamykam – powiedział, uśmiechając się do niej przyjaźnie.

Kiwnęła głową i zabrawszy ze sobą tornister chciała wyjść ze sklepu. Nagle pewna idea zakiełkowała w głowie sprzedawcy. Wziął jedną z lalek. Tą najpiękniejszą. O twarzy anioła i smutnych oczach. Zatrzymał dziewczynkę, która jedną nogą stała już na schodkach, prowadzących do wyjścia.

- To dla ciebie – powiedział uroczyście. – Prawda, że jest piękna.

Dziewczynka kiwnęła głową i z okrzykiem radości rzuciła mu się na szyję. Nigdy wcześniej nie dostała żadnego prezentu.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Za to co Pati, za wzruszenie - potraficie ruszyć człowieka.



Spodobał mi się opis i sposób w jaki napisane jest to krótkie opo. Zostały mi tylko dwa punkty, no ale trudno.  W końcu po to są, by je dawać. Mam nadzieję, że oddaje je w dobre ręce:)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.