Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa  zobacz opis świata »

Dopis 69:Na szczęście nikt tego nie zauważył...

« poprzedni dopis
 

Koloman 13

Od: 23.01.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 258,


Na szczęście nikt tego nie zauważył, a detektyw nie dał po sobie niczego poznać.

- Dobrze, skoro mają Państwo tak silne nerwy. Podnieście płytę - rozkazał Strażnik z tajemniczą runą na ramieniu, patrząc zimno w oczy Mothmanowi. Te jego oczy mówiły jedno: Pamiętaj, że Cię ostrzegałem.

Pozostali stróże prawa bez słowa chwycili mosiężne obręcze, przymocowane do boków płyty, podnieśli ją z niemałym wysiłkiem i położyli na ziemi obok grobowca. John zajrzał do środka i nic się nie odezwał, ale Agnes nie potrafiła ukryć swego zdziwienia i krzyknęła z zaskoczenia.

Grobowiec był pusty. Strażnicy także milczeli zmieszani.

- Gdzie jest ciało? - Zapytał detektyw.

- Nie wiem - odpowiedział Strażnik z runą. - Może poszło na spacer.

Nikt się nie zaśmiał z jego złośliwości.

- Jeszcze się spotkamy - powiedział Mothman i odwrócił się od pustego grobu.

- Z pewnością - odpowiedział Strażnik.

Lady M. bez słowa podążyła za odchodzącym mężem. Wyczuwała jego złość i tylko się do niego przytuliła. John, nic się nie odzywając skierował się w stronę, z której dobiegał ich dźwięk dzwonów.

- To była koleżanka Mary - powiedziała celem wyjaśnienia, ale odpowiedziało jej jego milczenie.



Gdy zbliżyli się do miejsca pogrzebu księdza trwała już mowa pożegnalna. Małżeństwo Mothmanów dobrze widziało ubraną z mnisi habit kobietę. Mówiła silnym, pewnym głosem. John był pewny, że zna skądś ten głos i tę kobietę, ale nie wiedział skąd. Może rozpoznałby ja gdyby zobaczył jej twarz, ale była dobrze ukryta pod kapturem. Nie mógł też się do niej zbliżyć. Widział ją tylko, dlatego, że stali na nasypie z ziemi. Przed nimi natomiast stał tłum płaczących zakonnic i wiernych.

- Nasz Ojciec Hugon, człowiek niezłomnej siły i wiary w nas - maluczkich, odchodzi dzisiaj od nas nie z wyroku Najwyższego, ale tych, których kochał. Wszyscyśmy znali jego dobro. Przygarniał każdą zagubioną, potrzebującą pomocy duszę. Dał temu wyraz nawet ostatnio, dając schronienie młodej dziewczynie, naszej siostrze w cierpieniu, Nikki M. i wierzę, że gdziekolwiek ona się teraz znajduje, modli się za niego i dziękuje mu za opiekę. Tak i my teraz pomódlmy się, żeby Przepowiednia dopełniła się i pojawił się oczekiwany przez nas mąż; żeby wykrył innych tej haniebnej zbrodni i zdjął klątwę z naszej doliny.

Po tych słowach kobieta spojrzała w stronę Johna i Agnes, i wtopiła się w tłum wiernych. Detektyw i Lady M. zaczęli przepychać się między ludźmi, ale nigdzie nie znaleźli tajemniczej kobiety.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.