Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 91: Nagle usłyszeli świst ,...

« poprzedni dopis
 
***

Nagle usłyszeli świst, Kelia stałą z otwartymi ustami i wydawała ten odgłos. Eldan odsunął się od umierającego wroga, Nerian pierwszy zorientował się, co się dzieje, wpadł na wojownika i razem z nim odturlał się kawałek, wrzeszcząc, aby nie patrzył, aby nie widział. Sam jednak nie umiał, nie potrafił nie patrzeć, ale on mógł, już raz był światkiem, już raz to przeżył.



Nerian patrzył zafascynowany, pełen obrzydzenia i strachu, strachu wypływającego z głębi człowieczeństwa, instynktownego strachu przed nieznanym. Kelia wstała chwiejnie, jej wzrok wbił się w Haddera, który klęczał, przytrzymując dłońmi swoje wnętrzności. Hipnotyzowała go, to było tak silne, że Nerian poczuł dreszcze na skórze. Kelia wyprostowała się, jej twarz była brudna od krwi, nagie ciało otaczała lekko zielona poświata. Otworzyła usta w niemym krzyku, ale oprócz dziwnego odgłosu, który wydała na początku nie usłyszeli nic. Szła wolno, jedna noga, druga, kolejny kok. Krok za krokiem, coraz bliżej. Jakby była martwa, a ciało tylko próbowało naśladować życie. Nie było w niej nic ludzkiego, żadnej zgrabności, parodia ruchu. Ramionami objęła Haddera, całym ciałem przywarła do niego, a mężczyzna ani drgnął, choć powietrze było niemal gęste od jego strachu. Jej usta, z których wciąż sączyła się krew przywarły do jego ust, Neriana widział, jak mężczyzna walczy z tym, co go więziło, ale było za późno. Był stracony. Ramiona Zmiennej zaczęły się wtapiać w jego ciało, jej aura pochłaniała go. Stopy zaczęły wzrastać w ziemię, ciało zmieniało kolor, jednocześnie wtapiając Haddera w siebie, wciąż żywego. Nerian widział, jak skóra wroga roztapia się, jak jest wchłaniany w dziewczynę. Kelia zmieniała się, ale bez śpiewu nie mogła zmienić swojego wroga. Zabijała go wiec, łącząc z sobą, zespalając dwa ciała. Nerianem szarpnęły torsje, widok był przerażający, ciało Haddera roztapiało się, a on nadal żył. Ciało Keli nie było już ciałem dziewczyny, łączyło się z Ziemią, pociągając za sobą mężczyznę, który zasłużył na to aż za bardzo. Zmiana trwała nadal, proces nie był łatwy. Kelia czerpała siłę z Ziemi, ale też od swojego wroga, leczyła siebie jego życiem. Nerian z trudem oderwał wzrok od tego spektaklu, by zobaczyć, kto pojawił się przy wejściu, kto miał nieszczęście widzieć to, co on. Kto miał nieszczęście zobaczyć, jak córka Drzew wraca do swojej postaci, jak zabija sobą. Niema wielu gorszych widoków niż roztapiające się ciało żywego człowieka.



*

Radość, słyszę śpiew. Lasu, drzew, życia. Ziemia oddała mi energie, mogę wrócić, na chwilę, na trochę. Nigdy na zawsze. Potrzebuje energii, więcej, niż mogłabym czerpać od Niej. Jestem na to za słaba. Mężczyzna, który mnie tu przyniósł. Powinien zginąć, czuje, że wie. Spójrz na mnie… Niee, nie Hadder Hadder Hadder Hadder, powinieneś zginać, zginiesz. Wreszcie zginiesz, ale twoja śmierć będzie moim pokarmem. Ja dokończę to, co zaczęto.. Teraz mogę, nic mnie nie więzi. Wreszcie wolna. Chce jeść. Żyć. Jestem życiem. My nie zabijamy. Ale zginę, jeśli nie nakarmię się tobą. Chcę cię. Pragnę. Twojego ciała. Tak jak ty pragnąłeś mojego. Dam ci rozkosz w śmierci. Hadder…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

*stał[a]

*świa[d]kiem

*kolejny k[r]ok

*w[/z]rastać

*Zabijała go wi[ę]c

*Nie[ ]ma

*energi[ę]

*Potrzebuj[ę]

*czuj[ę]

*powinieneś zgin[ą]ć

*Chc[ę] jeść.





Mocne. Plus.

Noelle, cóż mogę rzec: wspaniały wpis!

Mogę się tylko zgodzić z poniższymi :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.