Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 90: Następnego uderzenia Neriana już...

« poprzedni dopis
 
***

Następnego uderzenia Neriana już nie otrzymał. Podniósł głowę z wysiłkiem, spojrzał.

Mężczyzna, którego powalił w komnacie stał teraz o kilka kroków od Pobratymcy. Bicz spoczywał w trawie, a nieznajomy odwijał właśnie koniec rzemienia z drzewca swej włóczni. Nie miał już kolczugi ni hełmu

- Niechaj Bóg zlituje się nad twą nędzną duszą, ja mieć litości nie będę.

Varail nie podniósł głosu, wypowiedział te słowa cicho, z niezwykłym spokojem. Nie groził Pobratymcy Demonów, nie obiecywał, nie przepowiadał. Oznajmił jeno z niezachwianą pewnością to, co tamtego czeka.



Hadder znakomicie władał orężem, był też od obcego mężczyzny tęższy i z pewnością silniejszy. Przeżył też niejedno starcie, po wielokroć jego miecz spływał krwią mordowanych. A jednak teraz, w obliczu jednego tylko człeka, pojął nagle, że czeka go walka straszniejsza od wszystkich, które stoczył w przeszłości, a jej zakończeniem będzie śmierć.

Milcząc postąpił krok naprzód, bacznie obserwując przeciwnika. Po raz pierwszy odczuwał niepokój. Miał w ręku wszystkie atuty, a jednak nie mógł bez lęku spoglądać w twarz tamtego, twarz, na której nie malowały się żadne emocje.

*

Eldan nie chciał zaczynać pierwszy. Miast tego oczekiwał na atak przywódcy „sępów”. Przy tak różnym orężu, jakim obaj władali, było to najrozsądniejsze wyjście. Goniec miał wrażenie, jakby czas zwolnił swój bieg. Gdy Hadder zaatakował go, wymierzając cięcie w szyję, z łatwością sparował je drzewcem swej włóczni. Odskoczył o krok w tył. Koniec drzewca jego broni zatoczył łuk i z głuchym odgłosem zetknął się z ciałem Pobratymcy.

Ten cofnął się, klnąc plugawie.

Hadder ponowił atak, zasypując przeciwnika serią uderzeń. Żadne nie dosięgło jednak celu. Varail zbijał je po kolei nieznacznymi ruchami włóczni, cofając się krok za krokiem po okręgu. Jedynie się bronił, nie próbując samemu atakować. To dodało Hadderowi otuchy. W następne cięcie włożył całe swe siły, chcąc tym jednym ciosem skończyć walkę.

Eldan uchylił się, nie próbując parować ciosu. Gdy klinga przemknęła nad jego głową, sam zadał cios. Drzewce włóczni znów zatoczyło łuk i dotarło do celu.

Haddrer poczuł, jak jego łokieć eksploduje bólem. Zesztywniałe nagle palce prawej dłoni wyprężyły się, wypuszczając miecz. Nowa fala bólu ogarnęła go chwilę później, gdy grot włóczni wniknął w jego trzewia. Ziemia uderzyła go w skroń i pojął, że upadł.

Eldan obrócił ostrze w ranie, powiększając ją.

- Dobij… mnie.

Goniec spojrzał na powalonego „sępa”, jak żeniec patrzy na rżysko.

- Nie oczekuj ode mnie nawet takiej litości.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

*Następnego uderzenia [/nie] Neriana już [nie] otrzymał.


ale pechowo wrzuciłeś wpis, musiałam zmieniać cały mój;d i pewnie są jakieś nieścisłości, przeczytaj jak możesz i znajdź je, bo ja jestem już nie przytomna. idę spać. dobranoc

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.