Bliźniaczki  zobacz opis świata »

Dopis 32:Natychmiast zabrał dłonie . Wyglądał na...

« poprzedni dopis
 

Aletheia 112

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 188,


Natychmiast zabrał dłonie. Wyglądał na zmieszanego.

- Przestraszyłem cię? Chciałem tylko pocieszyć… Wybacz, nie mam wyczucia.

Zaśmiałam się. Zawstydził się. Wyglądał tak zabawnie.

- W porządku. Nic się nie stało. Możesz mnie przytulić – uśmiechnęłam się czerwieniąc się nieco.



Poszliśmy do parku, położonego nieopodal miasteczka studenckiego. Myślałam na początku, kiedy usłyszałam nazwę ulicy, że dzielimy ten sam akademik. Okazało się, że mieszka jednak w sąsiednim domu studenckim. Nie wiem dlaczego, cieszyła mnie ta bliskość.

Michał starał się zachowywać swobodnie, czułam jednak delikatne napięcie w jego gestach. Był człowiekiem pasjonującym. Do każdej rzeczy, którą robił, o której mówił, przywiązywał sporą uwagę. Obawiam się, że gdybym znała go wcześniej, studiowałabym dziś medycynę. Był niezwykły. Pod naprawdę wieloma względami.

- Lubię przychodzić tu wieczorami – rozścielił swoją, jesienną kurtkę na ziemi, zapraszając ręką, by usiąść. Otaczały nas majestatyczne drzewa. W pobliskim stawie szumiała woda. Było przyjemnie.

- Księżyc w pełni – uśmiechnęłam się, wskazując na niebo.

- Piękny, prawda?- położył się na ziemi. Zrobiłam to samo. Leżeliśmy obok, wpatrując się w gwiazdy.

- Wiesz, zawsze, kiedy jestem daleko od bliskich – zaczął – patrzę na księżyc i myślę, że być może oni też to robią. Widzą to samo niebo. Ten sam księżyc. Wtedy odległość przestaje mieć znaczenie.

- Tęsknisz za domem? – nie wiem czemu o to pytałam.

- Jasne, a ty?

Zamyśliłam się:

- Chyba… nie. Nie jestem przywiązana tak do rodziny. Nie myśl sobie nic…

- W porządku. Jasne. To normalne. Ej, ej… Nie smuć się – usłyszałam troskę w jego głosie.

- To przez chłopaka. Jestem zawiedziona. To nie tak miało być – znów zaczęłam. – Ciągle tkwi to we mnie. Drań. Cholerny drań. Wiedziałam, że to zbyt piękne…

- Ale co się stało? Może nie ma powodów do obaw? Może faktycznie nie mógł się spotkać?

- Mam siebie oszukiwać?

- Kochasz go?

To pytanie spadło na mnie zbyt nieoczekiwanie.

- Nie wiem.

Zamyślił się.

- Nie pozwól mu mieć pewności, że cię posiadł.

- Dziękuję za poradę, panie psycholog – zaśmiałam się, pokazując mu język. – To zabawne, zawsze myślałam, że ginekolodzy to ludzie z innego świata.

- Czemu? – zaciekawił się.

- Sądziłam, że skoro widzą co dzień kobiety, traktując je jedynie jako ”ciekawe przypadki”, nie potrafią z nimi rozmawiać, nie mówiąc o dostrzeżeniu seksualności.

- Wielu tak myśli, na Akademii Medycznej krążą żarty przede wszystkim o ginekologach. Jesteśmy napiętnowani - zaśmiał się. - Owszem, jest to praca. Ale poza pracą jest zupełnie inny świat. To tak, jak polonista. Może przeczytać tekst, rozkoszując się nim, nie zaś jedynie poszukując błędów…



Rozmawialiśmy dość długo. Prawie do północy. Odprowadził mnie do bramy akademika. Dalej nie chciałam. Przytulił mnie na pożegnanie. Nie był nachalny. Na szczęście. Zaczerwienił się jednak. Sama zresztą, nie pozostałam dłużna.

Choć byłam już nieco zmęczona, nie wróciłam do pokoju, poszłam do Marcina. Siedział w łazience, pochylony przed muszlą i rzygał. Śmierdział alkoholem. Zdenerwował mnie ten widok. Zacisnęłam wargi. Z oczu popłynęły mi łzy.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Wybaczcie nieporadność. Chciałam zbyt dużo treści umieścić w zbyt małym tekście. Juuups:)


Jej. Mam to zmienić? Skróćić? Nie chciałam od razu doprowadzić do ekhm... no wiecie. Niech człowieczek nabierze ciut indywidualności. Wiecie, mężczyźni też mogą cierpieć, mieć humory, problemy itp. Tu kreuję niepoprawnego romantyka i inteligenta, naiwnego ciut i samotnego (tak wewnętrznie. Nie chodzi tu o nie posiadanie lubej). Może być? Jeśli macie inne zdanie, chętnie się dostosuję. W końcu ludzie mają wiele twarzy. Wszelkie sugestie mile widziane. Fajnie, gdyby każda postać mogła trochę poistnieć.


Trochę mi nie pasuje wiesz co? To, że ona go objęła jak rzygał ;/Ja nie chciałabym wymiotować z kimś uwieszonym na mnie ;p A poza tym ona była na niego wściekła. Czemu go przytuliła...?


Lepiej będzie bez tego "Objęłam go" przy końcu. Ale ogólnie wpis mi się podoba:)


* uśmiechnęłam się[,]
* Nie wiem[,] dlaczego[/,]
* tu wieczorami[.] - [/r][R]ozścielił swoją[/,]
* {W pobliskim stawie szumiała woda.} - w stawie nie może szumieć woda (tak mi się przynajmniej wydaje), bo to przecież woda stojąca. Nawet gdyby wiatr wprawiał ją w falowanie, to i tak nie mogłaby szumieć, bo "stałaby w miejscu".
* prawda?[ ]- [/p][P]ołożył
* [/n][N]ie wiem[,] czemu
* Zamyśliłam się[/:][.]
* Sama[,] zresztą,
* przed muszlą[,]


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.