Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 44: Nawet się nie odezwał...

« poprzedni dopis
 

cloudjubei 73

Od: 21.10.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 7,

Dopisów: 104,


***

Nawet się nie odezwał. Po prostu podszedł do konia i, tak samo, jak kobieta, zaczął głaskać dłonią jego grzywę. Czuł magię. Tak dawno jej nie czuł, a tu była niesamowicie silna.

- Ty go zatrzymałaś? - z jego ust nie potrafiło wypaść nic, nic, poza oczywistym pytaniem.

- Tak. - Prosta odpowiedź.

- Dziękuję, pani...?

- Saligia.

- Witaj, jam jest Jubei, dla przyjaciół Cloud... - wyczuł coś, co sprawiło, iż sam się wzdrygnął. Nawet z takiej odległości czuł ból. Płacz lasu. "Wróciła..." W oka mgnieniu wskoczył na rumaka, lekko przerażając tym samym złotowłosą.

- Wybacz, lecz moja kompania wzywa. - Rumak był już skierowany w kierunku lasu. - I jeszcze raz dziękuję. - Dorzucił tylko. Jego czarna grzywa rozmyła się pomiędzy brązowymi gałęziami, a głuchy tętent jeszcze przez kilka chwil był dosłyszalny.



Wiedział, co się może stać. Wiedział także, iż Kelia musiała ich ostrzec, wyczuł w niej pokrewną duszę, jakby sama była dzieckiem natury. Nie myślał zbytnio kim jest, po prostu była kimś w potrzebie, a takim pomocy się nie odmawia. Jakże się ucieszył, gdy zobaczył, iż kompania jest niemal gotowa do drogi, i, tak jak przypuszczał, dziewczyna była wśród nich. Ujrzał uśmiech na twarzy Eldana, nie wiedział, czy ucieszył go powrót orka, czy konia. Nie myślał, nie miał na to czasu.

- Musicie uciekać! - słowa, które przedtem wypowiedziane z innych ust, teraz zabrzmiały niczym rozkaz. On sam, nie mógł ich narażać na niebezpieczeństwo. - Astrid, proszę zaopiekuj się Kelią. - Ta tylko przytaknęła i bez żadnego słowa podeszła do swego konia, wpierw pomagając wejść nań towarzyszącej jej dziewczynie, potem, samej się usadawiając.

- Eldanie, Raevanie, chrońcie siebie, a także ich. - wskazał głową, a także samym spojrzeniem na dwie panie siedzące na jednym rumaku.

- Ja zostanę! - spodziewał się, iż któreś z nich zaprotestuje, szczególnie on, ten dumny i tajemniczy człowiek.

- Nie, nie czas zgrywać bohatera. - Podszedł do Gońca i spojrzał w oczy, w głąb, w jego duszę. Czuł ogień odwagi. Wiedział, że będzie mógł na niego liczyć, lecz nie teraz... - Jedź, proszę. - Położył rękę na jego ramieniu. Ten dziki blask, który wydobywał się z oczu Cloud'a sprawił, iż Varail się zgodził. Raevan czekał, aż Eldan się zgodzi, nie chciał być gorszy. Niczym zsynchronizowani oboje wsiedli na swe rumaki. Wszyscy przytaknęli sobie głowami i ruszyli. Trzy konie odjechały pozostawiając za sobą kłęby dymu. W oddali dostrzegł obróconą w jego stronę, zabandażowaną twarz Kelii. Jedynym, który został, był niebiański posłaniec Boży.

- Twoja próba się zaczęła. Bywaj. – Łopot skrzydeł, był ostatnią rzeczą jaka pozostała po egzystencji Anioła. Był sam. Jednak miał jednego sprzymierzeńca. Natura… bywa niezwykle mściwa.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

i[,] tak samo[,] jak kobieta - bez tych przecinków



ku lasu - dziwnie brzmi...



dziękuję. - [D]orzucił



był[a]



Troje koni odjechało - Trzy konie odjechały




Asiula - to zdanie:

Po prostu podszedł do konia i, tak samo, jak kobieta, zaczął głaskać dłonią jego grzywę.



jest poprawne. Przeczytaj:

...i zaczął głaskać dłonią jego grzywę. - ma sens

co oznacza, ze reszta jest wtrąceniem

... i, tak sam, zaczął głaskać dłonią jego grzywę. - ma sens, lecz dochodzi jeszcze jedno wtrącenie, więc kolejny przecinek... Tak ja przynajmniej twierdze, no ale cóż, nie jestem jakimś orłem z polskiego, także mogę nie mieć racji...



I, co do tych koni, to pytanie, czy ta poprzednia forma jest poprawna, bo według mnie brzmi bardziej klimatycznie :P:P

Ja Ci nie będę wpierać, że masz te przecinki wyrzucić, ale stawiasz je po "i" oraz przed porównaniem, więc mimo iż jest to wtrącenie, moim zdaniem, nie są konieczne.




Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.