„... I jeden dzień dłużej”  zobacz opis świata »

Dopis 33: Nebula CS4 kosztowała tyle kredytów za...

« poprzedni dopis
 
***

Nebula CS-4 kosztowała tyle kredytów za ile na Ziemi można było kupić luksusowy odrzutowiec. Jednak Nan nie miała czasu, by kłócić się ze sprzedawcą ani targować się o niższą cenę. Zapłaciła bez narzekania i wsiadła do tej mieszanki staroświeckiego jeepa z poduszkowcem. Sprzedawca odradzał jej udanie się na pustynie Mochake. Mówił, że o tej porze obrotu planety często występują tam burze piaskowe i podobno jacyś bandyci zabili tam cały karawan przemytników. Skarżył się również, że przez kadencję Zufora, raj jakim kiedyś była Nowa Gaja, zmienia się coraz bardziej w rządy tyrana. Nan nie była długo na tej planecie, ale od momentu kiedy znalazła się poza lotniskiem, zauważyła, że świat nie przypomina swoim wyglądem tego świata pokazywanego na Ziemi. Władze i politycy zawsze utrzymywali coś w tajemnicy i wcale ją to nie dziwiło. Ludzkość nie potrafi stworzyć idealnego świata. Nie ważne ile by wieków minęło, zawsze utopijne sny okażą się tylko złudzeniem.

Ignorując ostrzeżenia sprzedawcy, Nan jechała przed siebie. Wiedziała, że szukanie Ira na pustyni jest jak szukanie igły w stogu siana, lecz nie mogła tak po prostu zignorować przesłania. Zawsze gdy jest nadzieja, jest i możliwość odnalezienia.

Nebula CS-4 pruła przed siebie zostawiając za sobą tumany kurzu. Kierowana intuicją wybrała wschodnio-północny kierunek. Pustynia była ogromna, a ona miała dziwne przeczucie jakby tam właśnie znajdował się Iro. Po pięciogodzinnej jeździe dostrzegła na horyzoncie kilka pojazdów stających w kręgu i grupkę ludzi. Zatrzymała Nebule i wyjąwszy ze schowka K8-lornetkę, przyłożyła ją do oczu. Dwóch mężczyzn wydawało się ze sobą kłócić. Jeden z nich pokazywał co jakiś czas na stojącego parę metrów dalej mutanta. Nagle zobaczyła jak jasnowłosy młodzieniec zamachnął się pięścią i uderzył swojego rozmówcę w szczękę. Mężczyzna upadł. Na jego twarzy malowała się niewysłowiona złość. Wstał z piaszczystej ziemi i otrzepał się. Jego wzrok mimowolnie natrafił na daleki punkt na horyzoncie. Promienie słońca odpiły się w soczewkach lornetki, sygnalizując obecność Nan niczym morska latarnia zbliżający się ląd. Momentalnie wszystkie pary oczu zwróciły się w jej stronę.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.