Nervosol

magdalenika 159

Od: 23.11.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 14,

Dopisów: 2,


Opis świata:

A wszystko zaczęło się od filmu, który nieszczęsny Łukasz raczył włączyć przez błyszczące, srebrne DVD, marki nieznanej. To wtedy… Może wróćmy jednak do opisu świata.

Przedstawiam wam Lilię, która jest prawie główną bohaterką. Ten zaszczyt odebrał jej rudawy kocurek rasy mieszanej, ale godnej króla. Wabi się Mizio, niezwykle oryginalnie. Jak wszystkie koty uwielbia mleko, ale gardzi suchą karmą. Jego ulubiony przysmak to kości od kurczaka. Wróćmy jednak do nieco naburmuszonej Lilii, która już warczy: „Znów ten…”. Cóż, nikt nie lubi być przyćmiewanym przez kota, nawet ulubionego, najukochańszego pieszczocha. Ułagodzona Lilia zgrabnie się obraca, aby pokazać swoją idealną sylwetkę, rozpuszczając przy tym kasztanowe [naturalne] loki. Jest dumna ze swojej urody, więc lepiej jej nie uświadamiać, że nie należy do typowych piękności. Przeciętny obserwator uznałby ją za szczęściarę. Wspaniała mama, idealna praca, przestronne mieszkanko i przystojny chłopak. Pozostaje jedna rysa, ale cicho, sza! O tym wie tylko Lilia, jej mama i rudawy kocur, który teraz, niezadowolony z braku uwagi, zaczyna się ocierać zachęcająco o jej stopy.

Na nic jego sztuczki, my idziemy dalej. Łukasz Futerski, chłopak Lilii, a także chodzący ideał. Postać nie centralna, ale bez niej nie byłoby tegoż opowiadania, więc nie można go pominąć. Wysoki szatyn o niebieskich oczach. Ukochana srebrna audica, przedmiot jego dumy, równie jak Mizio, nie lubi być w cieniu, jednak pominę ją milczeniem.

Barbara Sosna, mama Lilii, będąca skromną osobą, raczej nie lubi wyłaniać się z tłumu. Kocha córkę i wspiera w każdej trudnej sytuacji.

I wreszcie Mizio, nasz główny, choć niemy, bohater. Jego gusta kulinarne poznaliśmy na początku, więc nie ma sensu podawać ponownie gotowego jadłospisu. Drugorzędna sprawa w jego życiu to czysta kuweta i miękkie posłanie, a tuż za nimi kocie sprawy sercowe. Jednak, póki co, w tej dziedzinie może pogrążyć się w depresji.



Przyjaciółka Lilii śmiertelnie poważnie się na mnie obraziła, bo nie raczyłam jej nawet przedstawić. Zwracam jej honor i gorąco (choć nieszczerze) przepraszam za ten nietakt. Oto Krystyna Kaczorek, długonoga, inteligentna szatynka, według której mężczyźni to jaskiniowcy, stworzeni tylko do ciągnięcia kobiety za włosy do jaskiń, by powstały małe ich miniaturki. Cóż, tak naprawdę to mężczyźni się jej boją. Stawiają na metodę „Patrz i uciekaj”. Kryśka niezadowolona, że wspomniałam o jej feminizmie. Ups! Obraziła się. No tak. Ona nie jest feministką. Ona po prostu walczy o równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Przy tym zaznacza, że kobiety są lepsze od tych „jaskiniowców” i niech oni nawet nie myślą, że ją zbałamucą.

Jak Kryśka upomniała się o przedstawienie, to nie mogę zarazem zapomnieć o pani Genowefie - statecznej wdowie po podpułkowniku Antonim Grzywie. To ona jest ponurym, aczkolwiek pożytecznym i przepełnionym ironią, głosem rozsądku w całej aferze, choć i tak przez Lilię ignorowanym. Doprawdy, niejedna kobieta uznałaby jej poglądy za nieco irytujące i konserwatywne. Według niej, rola kobiety polega na rodzeniu dzieci, zajmowaniu się domem i dbaniu o swojego pana i władcę. Cóż, nawet ja, pomysłodawczyni, przejęłam niektóre zwroty Krychy. Pani Gienia pana i władcę określiła mianem męża.



Pewnie zauważyliście, że Lilia posiada wszystko to, o czym marzy niejeden przeciętny i nieprzeciętny człowiek. A jednak pewnego sierpniowego wieczorka wszystko zaczyna się sypać. Potencjalnie trwałe podstawy przyszłego życia stają pod znakiem zapytania. Lilia zaczyna się bać, że straci Łukasza. Do czego się posunie, aby zatrzymać ukochanego mężczyznę przy sobie?



Miejsce wydarzeń: oczywiście, Wrocław.