Wrota Piekieł  zobacz opis świata »

Dopis 4:Niczego nie znajdując , postanowili...

« poprzedni dopis
 

theMarshall 24

Od: 30.03.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 53,


Niczego nie znajdując, postanowili wrócić do grupy.

- Niestety w tej okolicy nie ma nic do jedzenia - powiedział Mike. - Proponuję ruszyć w dalszą drogę.

- Zgadzam się - poparł go Reed. - Zejdźmy jeszcze trochę w dół. Jeśli nic tam nie znajdziemy, wrócimy tu na odpoczynek.

Wszyscy niechętnie podnieśli się i ruszyli w dalszą drogę. Tym razem prowadził ich Stone. Mimo udawanego spokoju mieli wrażenie, że są obserwowani. Zapalniczka parzyła chłopaka w palce, ale dzierżył ją dzielnie w górze przyglądając się twarzom. Każda z osobna była zwrócona ku nim. To złudzenie można było dostrzec nawet po przejściu kilku stopni w dół.

Płomień zapalniczki zgasł nagle.

- Ej, oddaj światło! - zażądała Alicia, idąca tuż za właścicielem zapalniczki. Spodobała jej się perspektywa patrzenia na to, co ma pod nogami, zamiast ślepej podroży w nieznane.

- Przecież nie zgasiłem celowo - wytłumaczył się Stone.

- Poczułem na policzku powiew wiatru, jesteśmy chyba blisko wyjścia z drugiej strony - dodał prowadzący, po czym, już nieco ciszej, skarcił koleżankę obok: - Emma przestań się mazgaić. Będziemy opłakiwać Grega, jak się stąd wydostaniemy. Zbierz się do kupy, żeby nikt nie musiał cię niańczyć.

Stone odpalił zapalniczkę, ale przeciąg natychmiast ją zgasił.

- Za bardzo wieje - oznajmił i jakby na potwierdzenie tych słów, powiało chłodem. Wiatr zagwizdał, odbijając się echem od skalnych ścian, utworzył złudzenie urwanego słowa: ...edmiu...

- Słyszeliście to? - spanikowała Emma.

Wszyscy na raz zatrzymali się i wstrzymali oddechy.

Wiatr znów szepnął: ...siedmiu... ...ców..

Bezgłośnie uznali, że tego nie mógł dokonać wiatr. Nie ruszając się z miejsca nasłuchiwali dalej. Sami nie wiedzieli, czego się spodziewać. Ostrzeżenia, zaproszenia, pomocy? Mike wydedukował, że szept zwraca się bezpośrednio do nich, lub o nich... przecież było ich właśnie siedmiu.

Znów powiało, sprawiając że na każdym z nich zakwitła gęsia skórka, a szept, który wcześniej uznali za wiatr, stał się pełnym trwogi, otaczającym ich zewsząd głosem, jakby wszystkie twarze wokół nich przemówiły na raz jednym chórem: ...siedmiu wybrańców szło ścieżką przeznaczenia... prosto do bramy oświecenia... gdzie ciała i dusze zostaną rozdzielone... i rozpocznie się podróż przez piekła spalone...

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

Wydaje mi sie, że będzie pasować. Bałem się, że będzie trudniejsze... Pozdro.

Mogłoby być. Jednak musisz zmienić troszkę początek. Mike i Reed powinni wrócić do grupy i dopiero ruszyć dalej.Dwa trzy zdania dodaj na początku i reszta jest super:)

Chłopcy wrócili do szeregu w jednym zdaniu, bo tylko tyle miałem znaków...

Pozwoliłem sobie dopisać początek :)

Myślę, że tworzy spójną całość z Twoim wpisem i całą resztą. Pozdrawiam!

Podoba mi się twój dopis... ma swój charakter i atmosferę... Plusik.

Klimat jest super, oby tak dalej :)

Już wiem jak, dlatego też daję + :)

Ciekawy dopisek, a więc nagroda, zasłuzony Plus;)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.