Bliźniaczki  zobacz opis świata »

Dopis 49:Nie byli jednak sami . Ktoś stał za drzwiami...

« poprzedni dopis
 

ks_hp 66

Od: 28.09.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 412,


Nie byli jednak sami. Ktoś stał za drzwiami i przysłuchiwał się całej tej scenie, rozgrywającej się w środku.

Adam Radon, pupilek prawie każdego z profesorów uniwersytetu, uwielbiał chodzić nocą po korytarzach akademika, przystawać pod pokojami i podsłuchiwać rozmowy na różne ciekawe tematy. Pamiętał, jak raz - było to może rok temu - stojąc pod tymi samymi drzwiami, dowiedział się, że jedna ze studentek jest w ciąży. Na drugi dzień od razu zgłosił to, gdzie trzeba. Co dziwniejsze, postarano się, by owa studentka już nie mieszkała w tymże akademiku. Chodziły słuchy, że przeniosła się na inny wydział, ale niektórzy powiadali, iż to właśnie Adam zadbał o to, by dziewczynę wyrzucono ze studiów.

- Ciekawe... - uśmiechnął się sam do siebie, trzymając w ręku włączony dyktafon, przystawiony do dziurki od klucza. - Ciekawe, co na to powie rektor...



Tymczasem ja i Michał leżeliśmy obok siebie, głośno oddychając, jakbyśmy przebiegli cały maraton albo i nawet więcej. Ja dyszałam z dopiero co przeżytej rozkoszy. On - trochę ze zmęczenia, a trochę z zaskoczenia swoim zachowaniem. Nigdy nie podejrzewałby, że mógłby spędzić tak szaleńczą noc - i to była w połowie jego zasługa.

- Misiu... - mruknęłam, kładąc mu głowę na piersi. - Było cudownie...

- Mi też... - odszepnął i czule pocałował mnie w czoło.

Nagle rozległ się jakiś szmer... a potem tupot szybko stawianych butów na korytarzu.

- Co to było? - Michał zerwał się w jednej chwili, w drugiej miał już na sobie bokserki. Uchylił lekko drzwi i - ku jego przerażeniu - ujrzał Radona, tego przygłupa z drugiego roku. Szybko je zatrzasnął i spojrzał, przestraszony, na mnie.

- Co jest? - Już straciłam poczucie trwającego wciąż orgazmu. Usiadłam na łóżku. - Kto to był?

- Laura... musisz uciekać.

- Co? - zapytałam, a było to tak śmieszne, że parsknęłam. Jemu jednak nie było do śmiechu.

- Mówię poważnie, wracaj do siebie. Nie możesz tu dłużej zostać, błagam, będziesz miała kłopoty... co ja mówię, MY będziemy mieli!

Przerażona, powoli zwlekłam się z łóżka, ubrałam się i bez pożegnania wyszłam z pokoju. Powiało ode mnie arktycznym chłodem.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Nie lepiej będzie "Zawiało od niej arktycznym chłodem"? Ale wpis mi się podoba:) Coś się dzieje przynajmniej:)


E... To się działo w nocy? Bo mnie się wydaje, że w dzień... Ale może coś ominęłam ;D


hmm... powiedzmy, że to był wieczór:)


Całe opowiadanie prowadzone jest w pierwszej osobie, a Twój dopis w trzeciej... Czy nikt tego nie zauważył oO?


Rzeczywiscie, druga czesc wpisu byla w 3. osobie, ale to poprawilem. Natomiast co do pierwszej, to moze byc napisana w 3. os., ponieważ w opisie świata jest o tym, iż dozwolone jest robienie od czasu do czasu wpisów w tym własnie stylu, wiec teraz wszystko sie zgadza.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.