- Nie można - poinformowałam ją z niekrytą satysfakcją - Złagodzenia kary nie przewidziano w kodeksie!
- Ale jak mam nie mrozić - sfrustrowała się - To tak jakoś automatycznie wychodzi! No wiecie - Szukała w naszych twarzach poparcia i zrozumienia - Oni do mnie "Czy można dostać Twój numer", a ja od razu myślę sobie...
- Że co robisz? - zakpiła Sad.
- ...a mi się od razu po próżni obija - ciągnęła Kariolka - "Spadaj na drzewo borsuczy pomiocie, bo rzucę cię na pożarcie Elfowi!" i to mi się to na wzrok przekłada".
- Dlaczego akurat "borsuczy pomiot" - zainteresowałam się - Za raz! - ryknęłam po chwili - Jak to "na pożarcie Elfowi?! Co ja to jestem amstaf czy kot drapieżny wszystkożerny?! - Uraza bulgotała we mnie, niczym smoła w szatańskim garze.
- Na pożarcie hienom! - krzyknęła zmrożona przeze mnie Kariolka, która właśnie zaczęła współczuć wszystkim sparaliżowanym przez jej wzrok facetom - Chciałam powiedzieć "hienom"!
- A więc "hiena", tak - Straciłam na d sobie panowanie - Wiesz kto jest hiena! - Dźgnęłam ją w ramie - Ty jesteś hiena! - oświadczyłam - I to cmentarna - poinformowałam ją z zacięciem.
- Cmentarna? - spytała podejrzliwie Tess - Czemu cmentarna?
- A czemu ja hiena?! - zbuntowałam się - Jak ja hiena to ona cmentarna!
- Hiena cmentarna? - upewniła się Sad
- Hiena też! - przytknęłam z zapałem - Ale może też być gnida cmentarna - dodałam po namyśle.
- A co robi gnida cmentarna? - zainteresowały się nagle Kariolka - Bo nie wiem, co mam w ramach tego wykonywać - zakpiła.
- Jak to co? Gnić - oświeciłam ją.
- Czy wy możecie się powyzywać potem? - poprosiła Tesska - Karo miał iść nie mrozić facetów.
- Ej, to jeszcze nie było ustalone! - zaprotestowała Kariolka.
- Zostało - oznajmiła Sad - Demokrację mamy.
Mina Kariolki dawała powody, by sądzić, że Ateńczycy w tym momencie nie są jej ulubionym ludem starożytnym.
- Ale jak mam nie mrozić - sfrustrowała się - To tak jakoś automatycznie wychodzi! No wiecie - Szukała w naszych twarzach poparcia i zrozumienia - Oni do mnie "Czy można dostać Twój numer", a ja od razu myślę sobie...
- Że co robisz? - zakpiła Sad.
- ...a mi się od razu po próżni obija - ciągnęła Kariolka - "Spadaj na drzewo borsuczy pomiocie, bo rzucę cię na pożarcie Elfowi!" i to mi się to na wzrok przekłada".
- Dlaczego akurat "borsuczy pomiot" - zainteresowałam się - Za raz! - ryknęłam po chwili - Jak to "na pożarcie Elfowi?! Co ja to jestem amstaf czy kot drapieżny wszystkożerny?! - Uraza bulgotała we mnie, niczym smoła w szatańskim garze.
- Na pożarcie hienom! - krzyknęła zmrożona przeze mnie Kariolka, która właśnie zaczęła współczuć wszystkim sparaliżowanym przez jej wzrok facetom - Chciałam powiedzieć "hienom"!
- A więc "hiena", tak - Straciłam na d sobie panowanie - Wiesz kto jest hiena! - Dźgnęłam ją w ramie - Ty jesteś hiena! - oświadczyłam - I to cmentarna - poinformowałam ją z zacięciem.
- Cmentarna? - spytała podejrzliwie Tess - Czemu cmentarna?
- A czemu ja hiena?! - zbuntowałam się - Jak ja hiena to ona cmentarna!
- Hiena cmentarna? - upewniła się Sad
- Hiena też! - przytknęłam z zapałem - Ale może też być gnida cmentarna - dodałam po namyśle.
- A co robi gnida cmentarna? - zainteresowały się nagle Kariolka - Bo nie wiem, co mam w ramach tego wykonywać - zakpiła.
- Jak to co? Gnić - oświeciłam ją.
- Czy wy możecie się powyzywać potem? - poprosiła Tesska - Karo miał iść nie mrozić facetów.
- Ej, to jeszcze nie było ustalone! - zaprotestowała Kariolka.
- Zostało - oznajmiła Sad - Demokrację mamy.
Mina Kariolki dawała powody, by sądzić, że Ateńczycy w tym momencie nie są jej ulubionym ludem starożytnym.


