Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 102: Nie odjechała daleko , chciała dać...

« poprzedni dopis
 
***

Nie odjechała daleko, chciała dać im czas na zastanowienie. Spojrzała na Neriana, który od kiedy wyjechali z przeklętego zamku nie odezwał się do niej słowem. Wjechali na obrzeża lasu, wydawał się jeszcze bardziej milczący, tak jakby zobojętniał na wszystko. Próbowała coś robić, ale wszystko leciało jej z rąk, nie byłą przyzwyczajona do pracy. Wieczór zapadał coraz szybciej, a mieli tyle do zrobienia.

- Myślisz, że ja mam jakieś wyjście! – Wrzasnęła w końcu odwracając się do niego i zaciskając pieści – Myślisz, że mi się podoba to, co musze zrobić!? – Z całej siły rzuciła pakunkiem, który trzymała w rękach i usiadła na ziemi, skuliła się, jak mała dziewczynka, jak Kelia, która drużyna poznała. Płakała. Poczuła jego dłonie na ramionach, przyciągnął ją do siebie, Kelia odwróciła się, spojrzała na niego i wbiła się ustami w jego usta. Jego źrenice rozszerzyły się ze zdziwienia, nie o to mu chodziło, chciał coś powiedzieć, ale teraz, cóż było za późno. Jego dłonie ściągnęły jej koszule, nie wiedział kiedy przeniósł ją na posłanie, które przygotował. Ognia nie zdążyli rozpalić, czuł, jak jej paznokcie wbijają się w plecy, poczuł ból, ale nie zwrócił na niego uwagi. Ugryzł jej ucho i pocałował szyję, pieszcząc ją językiem. Czuł jak to małe ciało wygina się, jak ociera się o niego. Krople krwi spływały z pleców. Kelia rozpięła spodnie i ściągnęła je, wzięła w dłonie twarz Neriana i pocałowała mocno, chciała krzyczeć, ale coś w jego twarzy mówiło jej, że wtedy oprzytomnieje, że przestanie, a pragnęła tego w tej chwili, jak niczego dotąd. Wiedziała, że on już dłużej nie wytrzyma, podniosła biodra do góry i poczuła ból, całkowity, jakby ją rozrywano, ale ból mieszający się z rozkoszą. Krzyknęła. Była pewna, że zdziwił się po raz wtóry tego wieczora. Skąd mógł wiedzieć, że każda Zmiana leczy wszystkie rany. A dziewictwo jest raną. Czuła jak dreszcz rozkoszy przeszedł jego ciało, oplotła go nogami, pragnąc czerpać przyjemność z jego spełnienia. Po chwili opadli bez sił, oboje. Patrzył na nią, wiedziała, że patrzy. Bala się odwrócić głowę, by nie zobaczyć obrzydzenia. Przecież nie była człowiekiem, nie do końca.

- Byłaś dziewicą. – Ton głosu zastanowił ją.

- Nie. Tak. Chyba. Sama nie wiem. – Poruszyła się lekko.

- Bardzo boli? – Troska?

- Nie. Nie bardziej, niż zwykle.- Poczuła jak całuje ją w ramię, jego dłonie znów znalazły się na jej piersiach. Poczuła usta na karku. Mgliście pomyślała, że Elf i Goniec mogą nadjechać, o ile ten drugi tak postanowi. A potem przestała myśleć, chociaż na tę jedna noc.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

*nie był[a]

*pi[ę]ści[.]

*musz[ę]

*Kelia, któr[ą]

*jej koszul[ę]

*jak jej paznokcie wbijają [mu] się w plecy - albo "w jego plecy", tak dla jasności, o czyje plecy chodzi :)

*t[ą] jedn[ą] - końcówki powinny być takie same

Łojej... Znowu zapomniałam dać plusa. A podoba mi się tan dopis. To teraz dam dwa :)

Noo, w końcu trochę akcji :] Ale zamiast "Dziewictwo jest raną." lepiej byłoby "Utrata dziewictwa jest raną." bo teraz to wychodzi, że Neriana ją leczy xD Ej, w sumie można to nazwać zabawą w doktora ;>

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.