Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 359:Nie tyle kamień , co cała lawina spadła...

« poprzedni dopis
 
Nie tyle kamień, co cała lawina spadła mi z serca i zaległa na szpitalnym korytarzu, czym się zmartwiłam o tyle, ze chłopak, który tam sprzątał(szyby w drzwiach czyścił 2 godziny, jakby się bawił we mnie sprzątającą na boisku, kiedy są tam siatkarze, tak czy owak, była to z pewnością najczystsza szyba w mieście) będzie miał więcej pracy.

Moja matka dorwała chirurga tuz po zakończeniu operacji. Prawie padł jej do nóg i to nie tylko dlatego, że jest wyjątkowo atrakcyjna kobietą. Facet był po prostu wykończony wyciąganiem mostka i żeber z piersi mojego brata i wyginaniem ich(więcej szczegółów znać nie chce).

W każdym razie ten przystojny pan po 50, jak mówi o nim moja mama (przy okazji dowiedziałam się po kim mam zrypany gust) oznajmił nam, ze operacja co prawda troszkę się przeciągnęła(troszkę?! 6,5 godziny zamiast 4 to jest troszkę?!), ale przebiegła bez komplikacji i teraz tylko czekać jak to się będzie goić.

Gdy w końcu moja matka zdecydowała się opuścić sale mojego brata, ażebym i ja mogła tam wejść, on przywitał mnie skrzywieniem i powiedział "W co Ty się ubrałaś? Nie o kitlu mówię? To są spodnie? Masz głupi makijaż. Wyglądasz jak czarny anioł śmierci". Mówił to wszystko znużonym, cichym głosem i do tego strasznie wolno, ale od razu było widać, ze mu lepiej. Kiedy mnie poinformował, że jestem głupia, kiedy bez skutecznie próbowałam się zorientować, które z cyferek na monitorze to ciśnienie, stało się jasne, że mój brat szybko wraca do siebie.

W ogóle to trafił mu się fałszywy szpital. Wszyscy lekarze są szaleni sympatyczni(szczególnie jeden młody chirurg) i nawet panie pielęgniarki są ludzkie, a do tego młode i ładne, przynajmniej te na intensywnej. Miałam wrażenie, ze zaraz okaże się, że ściany są z kartonu, a personel to roboty.

Jednym słowem wszystko zaczęło wracać do normy i mam tylko nadzieję, że będzie coraz lepiej, zamiast coraz gorzej.

Pudełko, Oona - dzięki za otuchę. Kario - jak zwykle ze mną wytrzymałaś <

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

cieszę się bardzo! :*

Haha kciuki coś dają :) nie ma za co Elfku ;*

mam doświadczenie w wytrzymywaniu z Tobą ;p

cieszę się, że wszystko poszło ok :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.