Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 96:Nie wiedział jak długo leżał...

« poprzedni dopis
 
Nie wiedział jak długo leżał nieprzytomny na zimnej posadzce zamkowego majdanu, bezbronny niczym dziecko. Obudził go tępy ból i przekonanie, że coś go ominęło, coś bardzo ważnego. Powracająca świadomość, przywiodła do niego niewyraźne obrazy.

Walka. Ból. Ciemność.

Wciąż to samo, obrazy powtarzające się wkoło. Próbował je odgonić,to zamykając, to otwierając oczy. Skryć się w głębi samego siebie...

Podniósł się, wodząc wokół niewidzącym wzrokiem. Chciał krzyknąć, dać znać o swojej obecności, gdy zdał sobie sprawę jak pochopnym byłoby to działaniem.

- Cholera! - zaklął pod nosem, dotykając jednocześnie ran, których moc tkwiła na jego ciele. - I co teraz stary druhu? - rzekł do siebie zdając sobie sprawę z irracjonalności tej sytuacji.

Szybkim ruchem chwycił klingę leżącą tuż pod jego stopami i przepasał ją wokół bioder. Kiwając głową na znak niezadowolenia, a wręcz zniechęcenia, ruszył w kierunku gościńca.

Wiedział, że bez pozostałych cel misji jest z góry skazany na niepowodzenie. Misja, czasem wątpił tak w realność jej założeń, jak i we własne intencje. Czy był to godny cel, czy też jedynie czcze marzenia wypaczonego orka? Zwykły wymysł, będący jedynie ulotną chwilą podniosłości...

Nagle, jak przez mgłę dostrzegł zarys jeźdźca. Powstrzymał się od okrzyku radości, gdy jego oczom ukazała się znajoma twarz, twarz Eldana Varaila. Jednak było w nim coś, co nie pozwalało mu przywitać go radosnym głosem. Tak to był smutek...

Albo głęboki żal...



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

*świadomoś[ć]

*[to] zamykając[,] to otwierając oczy

*ciele[.] - I co teraz


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.