- Nie wygląda to na typowy stragan - odparł, widząć stół uginający się pod ciężarem rzuconych na niego w nieładzie przedmiotów.
- Może i nie wygląda na typowy, zresztą wcale nie mówie że taki jest, ale na pewno znajdzeimy tu coś dla Ciebie - odparł z uśmiechem krasnolud - a poza tym nigdzie indziej nie bedziemy mieli takiego wyboru jak tutaj.
- Nie żebym nie ufał twoim słowom, ale to wygląda jakby się miało zaraz rozlecieć w drzazgi, a i sam właściciel nie wygląda najlepiej.
- Czy ty zawsze musisz mieć tyle do powiedzenia? No nie rumień ty mi się tutaj, tylko zacznij ufać moim decyzjom. W końcu sam przyznałeś, że nie wiesz gdzie jestś, ani nie znasz tych terytoiów, w przeciwieństwie do mnie. Więc w sprawach takich jak ta pozwalasz mi decydować. Zgoda?
Po usłyszeniu reprymendy od towarzysza, Lenvar jeszcze bardziej się zarumienił, ale pokiwał głową na znak zgody.
- To dobrze. A teraz choć i poszukajmy dla Ciebie jakiejś broni - powiedział, po czym ruszył żwawym krokiem do straganu.
- Dzień dobry Eranisie. Cóż Cię sprowadza w skromneprogi mego stoiska? - zapytał mag, gdy tylko znależli się na wprost do niego.
- Szukam broni dla tego młodzieńca, a wszyscy w tym mieście wiedzą, że u Ciebie znajdzie się coś dla każdego - odparł zapytany.
- To miłe że tak uważasz, ale chyba troche przesadzasz z tym że "każdy wie, że u mnie znajdzię się coś dal każdego". Jak widzisz nie moge się opędzić od klientów - odparł Remiusz z sarkazmem doskonale słyszalnym w głosie. - A co się tyczy Twego towarzysza, to chyba znajdę coś dla niego.
Stary mężczyzna przyjrzał się Lenvarowi, po czym sięgnął po broń leżącą na stole i podał mu ją.
- Proszę zobacz tę.
Chłopiec odsunął się o kilka kroków i zamachnął się mieczem, tak iż tego pociągnoł go za sobą. Zdołał go jakoś opanować, ale na dalsze próby nie miał ochoty, więc odał broń magowi.
W momencie w którym odawał broń, jego wzrok padł na ładnie wykonaną broń z lekko zakrzywionym ostrzem.
- Co to jest? - spytał wskazując na nią.
- To jest broń zwana szablą. Jest lekka i ostra, ale za to trzeba podejść bliżej, aby zaatakować. Oczywiście jak czhcesz mogę sprzedać Ci tą broń za powiedzmy 300 żłotych monet - poweidział mag.
- 300 złotych monet? Chyba oszalałeś. Dam co najwyżej 200 - wykrzyczał krasnolud
Dalszego ciągu targów Lenvar już nie słyszał, gdyż całą swą uwagę poświęcił swojemu nabytkowi. Bo to że będzie jego, nie miał żadnych możliwości.
- Może i nie wygląda na typowy, zresztą wcale nie mówie że taki jest, ale na pewno znajdzeimy tu coś dla Ciebie - odparł z uśmiechem krasnolud - a poza tym nigdzie indziej nie bedziemy mieli takiego wyboru jak tutaj.
- Nie żebym nie ufał twoim słowom, ale to wygląda jakby się miało zaraz rozlecieć w drzazgi, a i sam właściciel nie wygląda najlepiej.
- Czy ty zawsze musisz mieć tyle do powiedzenia? No nie rumień ty mi się tutaj, tylko zacznij ufać moim decyzjom. W końcu sam przyznałeś, że nie wiesz gdzie jestś, ani nie znasz tych terytoiów, w przeciwieństwie do mnie. Więc w sprawach takich jak ta pozwalasz mi decydować. Zgoda?
Po usłyszeniu reprymendy od towarzysza, Lenvar jeszcze bardziej się zarumienił, ale pokiwał głową na znak zgody.
- To dobrze. A teraz choć i poszukajmy dla Ciebie jakiejś broni - powiedział, po czym ruszył żwawym krokiem do straganu.
- Dzień dobry Eranisie. Cóż Cię sprowadza w skromneprogi mego stoiska? - zapytał mag, gdy tylko znależli się na wprost do niego.
- Szukam broni dla tego młodzieńca, a wszyscy w tym mieście wiedzą, że u Ciebie znajdzie się coś dla każdego - odparł zapytany.
- To miłe że tak uważasz, ale chyba troche przesadzasz z tym że "każdy wie, że u mnie znajdzię się coś dal każdego". Jak widzisz nie moge się opędzić od klientów - odparł Remiusz z sarkazmem doskonale słyszalnym w głosie. - A co się tyczy Twego towarzysza, to chyba znajdę coś dla niego.
Stary mężczyzna przyjrzał się Lenvarowi, po czym sięgnął po broń leżącą na stole i podał mu ją.
- Proszę zobacz tę.
Chłopiec odsunął się o kilka kroków i zamachnął się mieczem, tak iż tego pociągnoł go za sobą. Zdołał go jakoś opanować, ale na dalsze próby nie miał ochoty, więc odał broń magowi.
W momencie w którym odawał broń, jego wzrok padł na ładnie wykonaną broń z lekko zakrzywionym ostrzem.
- Co to jest? - spytał wskazując na nią.
- To jest broń zwana szablą. Jest lekka i ostra, ale za to trzeba podejść bliżej, aby zaatakować. Oczywiście jak czhcesz mogę sprzedać Ci tą broń za powiedzmy 300 żłotych monet - poweidział mag.
- 300 złotych monet? Chyba oszalałeś. Dam co najwyżej 200 - wykrzyczał krasnolud
Dalszego ciągu targów Lenvar już nie słyszał, gdyż całą swą uwagę poświęcił swojemu nabytkowi. Bo to że będzie jego, nie miał żadnych możliwości.


