- Nie wierzę w to - Ashton był w bojowym nastroju. Miał wrażenie, że to miejsce wydobywa z niego najgorsze cechy. - Skoro istnieje wejście do tej cholernej krainy, musi istnieć i wyjście. Może wcale nie wygląda ono tak, jak mówi Vegetta? Może to kłamstwo mające na celu pozbawienie nas nadziei? Dlaczego miałaby mówić prawdę?
- Jak dla mnie, to za dużo tych "może". - rzekła sucho kobieta. - Dam ci dobrą radę, przestań myśleć o ucieczce. W normalnym świecie człowiek nie potrafiłby sobie wyobrazić tego miejsca, więc nie potrafisz sobie wyobrazić co te potwory robią z uciekinierami. Witaj w piekle. Z piekła nie ma ucieczki.
Ashton nie miał siły rozmawiać z nieznajomą. W myślach próbował opracować jakiś plan. Musi współpracować, aby dowiedzieć się jak najwięcej o swych oprawcach.
Sen czaił się w pobliżu, bez zgody wziął mężczyznę w posiadanie. Na ustach Ashton'a gościł uśmiech a jego usta układały się w słowo: Susie.
***
Obudził ją przepełniony bólem szaleńczy krzyk. Jakby na jedną osobę, spadły wszystkie troski świata. Charlotta ostrożnie wstała z łóżka. Złapała balkonik, który był jej nieodłącznym towarzyszem od czasu feralnego upadku i ruszyła w stronę pokoju wnuczki.
- Co się stało, kochanie - szepnęła, biorąc dziewczynkę w ramiona. - Dlaczego krzyczałaś?
- Babciu, tatuś siedzi i klatce - zaczęła Susie i jeszcze mocniej wtuliła się w ramiona kobiety. - Bardzo się boi.
- To tylko zły sen, pączuszku. - Staruszka zamyśliła się. Od paru dni Ashton nie dawał znaku życia, a kiedy o nim myślała, przepełniało ją przeczucie nadchodzącej katastrofy.
- Wcale, że nie. - Dziewczynka spojrzała na nią wojowniczo. - Musimy mu pomóc, zanim go zjedzą.
- Cóż to za dziwne myśli, nikt nie zje twojego taty. - Więc dlaczego po plecach przeszedł jej zimny dreszcz? - Chodź, dzisiaj będziesz spała ze mną.
- Jak dla mnie, to za dużo tych "może". - rzekła sucho kobieta. - Dam ci dobrą radę, przestań myśleć o ucieczce. W normalnym świecie człowiek nie potrafiłby sobie wyobrazić tego miejsca, więc nie potrafisz sobie wyobrazić co te potwory robią z uciekinierami. Witaj w piekle. Z piekła nie ma ucieczki.
Ashton nie miał siły rozmawiać z nieznajomą. W myślach próbował opracować jakiś plan. Musi współpracować, aby dowiedzieć się jak najwięcej o swych oprawcach.
Sen czaił się w pobliżu, bez zgody wziął mężczyznę w posiadanie. Na ustach Ashton'a gościł uśmiech a jego usta układały się w słowo: Susie.
***
Obudził ją przepełniony bólem szaleńczy krzyk. Jakby na jedną osobę, spadły wszystkie troski świata. Charlotta ostrożnie wstała z łóżka. Złapała balkonik, który był jej nieodłącznym towarzyszem od czasu feralnego upadku i ruszyła w stronę pokoju wnuczki.
- Co się stało, kochanie - szepnęła, biorąc dziewczynkę w ramiona. - Dlaczego krzyczałaś?
- Babciu, tatuś siedzi i klatce - zaczęła Susie i jeszcze mocniej wtuliła się w ramiona kobiety. - Bardzo się boi.
- To tylko zły sen, pączuszku. - Staruszka zamyśliła się. Od paru dni Ashton nie dawał znaku życia, a kiedy o nim myślała, przepełniało ją przeczucie nadchodzącej katastrofy.
- Wcale, że nie. - Dziewczynka spojrzała na nią wojowniczo. - Musimy mu pomóc, zanim go zjedzą.
- Cóż to za dziwne myśli, nikt nie zje twojego taty. - Więc dlaczego po plecach przeszedł jej zimny dreszcz? - Chodź, dzisiaj będziesz spała ze mną.


