Krótka historia  zobacz opis świata »

Dopis 40:Niebezpieczna znajomość Nana...

« poprzedni dopis
 

Cassie 64

Od: 11.01.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 181,


Niebezpieczna znajomość



Nana siedziała w skórzanym fotelu, paląc długiego papierosa, cygaretkę. Była trzydziestoletnią brunetką o brwiach zrobionych henną, miała mocny makijaż i elegancki strój. Nikt nie znał jej prawdziwego imienia, co sprawiało, że wydawała się bardzo tajemnicza. Przeszłość jej była enigmatycznie ukrywana za półsłówkami. Zanim zaczęła pracować w klubie Maga, oficjalnie nie istniała. Żadnych dokumentów, żadnych wspomnień. Jakby ktoś przypadkowo nacisnął klawisz reset i wszystko skasował. Nie wiadomo, w jaki sposób aspirowała do współwłaścicielki lokalu. Musiała być żądna sukcesów. Bez przeszłości i sentymentów mogła dążyć po trupach do celu. Niektórzy uważali, zwłaszcza mężczyzna, z którym uprzednio się spotykała, że tylko udawała osobę wyrachowaną i bezwzględną. Może i była to prawda, ale facet zginął w niewyjaśnionych okolicznościach tuż po tym, jak powiedział, że odkryje jej przeszłość. Bo nic nie działo się bez przyczyny, mawiał. I postanowił to udowodnić. Kilka dni potem znaleziono jego ciało wśród parkowych alejek. W kałuży krwi. Pomiędzy jego szeroko otwartymi oczyma, lekko zdziwionymi i przestraszonymi, widniała rana postrzałowa. Policja podejrzewała Nanę, ale nie miała dowodów. Kobieta wyglądała na pogrążoną w rozpaczy, ale równie dobrze mogła udawać. To byłoby zgoła prawdopodobne. Zbyt szybko stanęła na nogi po tragedii. Teraz zajmowała się naborem pracowników. Rozmowy kwalifikacyjne z potencjalnymi barmanami. Klamka drgnęła i wszedł młody, przesiąknięty optymizmem i entuzjazmem chłopak. Marcin, który podczas piątkowej imprezy zauważył ogłoszenie. Potrzebował pieniędzy, dlatego musiał znaleźć pracę. Powód najbanalniejszy z możliwych. Nie spodziewał się jeszcze, że stanął nad krawędzią przepaści. Że za późno było, żeby się wycofać. Szansy nie miał już, bowiem oczy modliszkowate Nany utkwiły w jego oczach czarującym spojrzeniem. Dostał pracę, za którą ceną najwyższą mogło być jego życie. Marcin jednak tego nie wiedział i czuł się tego dnia najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi, jak nie we wszechświecie nawet. Śmiał się całym swoim ciałem. Oczy błyszczały mu. Jak światła samochodu, które włączył przy wyjeżdżaniu z garażu. Podał dłoń swojej nowej szefowej, uśmiechnął się.

- Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie udana – powiedziała głosem chłodnym, oficjalnym.

Gdy wyszedł z budynku, podeszła do okna. Delikatnie odsunęła firankę, uśmiechając się do siebie. Jeszcze przez chwilę wpatrywała się, jak odjeżdża swoim samochodem w nieznanym kierunku. Gdy pozostała po nim maleńka plamka światła, pstryknęła palcami. W pomieszczeniu unosił się delikatny zapach kadzidła, zmieszany z perfumami Nany. Narkotyzująca mieszanka, która mogła zwieść każdego. Marcin, ten młody entuzjasta, naiwny, wciąż dzieckiem podszyty, zrobił pierwszy krok w kierunku zatracenia. Nowa znajomość miała stać się początkiem niebezpiecznego życia, w którym śmierć czyhała na każdym kroku. Świata pieniędzy, pięknych niewiast i mafijnych porachunków. Początek końca. Kobieta przeliterowała jego imię. Powoli, delektując się każdą głoską.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 9

nieistniejące tak nie cieszą :P


Wiem dlatego jutro się urzeczywistni... eeh... czy jak to tam się pisze:)


Cassie, tylko nie zapomnij o tytule do następnego opo


obiecany plusik... ten prawdziwy:)


Cassie! Tak się nie robi! Czytam i co? I widzę świetny styl, czyta się płynnie i wspaniale a tu nagle ... koniec. Hehe. Świetny wpis i szczerze chciałbym czytać dalej i dalej - wciągnęłaś mnie - może gdzieś pociągniesz wątek ^^ ? Ode mnie same plusy !


Zastanowię się nad tym :)


"Kolczyki z czereśni"


 


 


Normalnie to czasem opisy mnie nudzą, ale nie ten. Lubię opowiadania napisany w ten sposób. Normalnie to czasem tak  bywa, że w miejscu z wolnymi głosami do przyznania widnieje cyferka 0 i wtedy czasami normalnie się wściekam... :(


Plusik nieistniejący, bo tych prawdziwych mi zabrakło


Nie zapomniałam:D


(Byłam na chwilę na innej stronie, bo musiałam coś załatwić)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.