nieodwzajemniona miłość.
Opis świata:
Kochała go. Kochała go za wszystko i za nic. Jego spojrzenie było bezcenne. Nie umiała bez niego żyć. On jednak nie zdawał sobie z niczego sprawy. Nie wiedział co robi i jak wiele traci. Nienawidził jej. Nienawidził, bo była sama. Przez nikogo nielubiana. Odrzucona...przez wszystkich. On był lubiany. Miał wiele przyjaciół i powodzenie u dziewczyn. Nienawidził jej tylko przy znajomych. Przy ludziach, którzy go podziwiali. Kochał ją. Kochał, ale bał się reakcji znajomych. Miał do wyboru miłość i sławę wśród przyjaciół. Wybrał to drugie. Wiedział, że gdy wybierze ją, straci powodzenie u płci przeciwnej... Wiedział, że nie będzie tak jak teraz. Ukrywał miłość. Ona to wszystko wiedziała, wiedziała,że ją kocha.Zrobiłaby wszystko by choć na chwile przytulił ją, pocałował, lecz nie chciała być nachalna. Cierpliwie czekała. Czekała aż zamieni zdanie. On dzień w dzień zakochiwał się w niej coraz bardziej. Podziwiał ją. Podziwiał jej uśmiech, jej spojrzenie, każdy ruch. Wszystko o czym myślał było powiązane z nią. Nawiedzała go w snach. Nie wiedział co robić. Był zakochany na zabój. Jego znajomi powoli zaczęli zauważać, że coś jest nie tak.On coraz więcej czasu spędzał sam. Myślał o niej. Nie wytrzymał. Na drugi dzień będąc w szkole poprosił dyrektora szkoły, aby wszyscy zebrali się na sali gimnastycznej, ponieważ musi powiedzieć coś co zmieni jego życie. Był gotów zrobić wszystko, aby mieć ją przy swoim boku... Wziął do ręki mikrofon i zaczął mówić : Zadaliście sobie kiedyś pytanie 'co wybrać, aby być szczęśliwym? miłość czy przyjaźń?' Ja zadałem wiele razy. Może wydać wam się to dziwne, ale zakochałem się. Moi przyjaciele dali mi wybór: oni albo ona. Nie wiedziałem co robić. Było to dla mnie cholernie trudne, ale tak na prawdę 'ona' nigdy nie dała mi takie wyboru i dlatego wybieram ją. Ilona(tak miała na imię jego ukochana)Kocham Cię. Nie potrafię bez Ciebie żyć...Jesteś moim życiem. Wyjdziesz za mnie ?Ilona w tym czasie przybiegła do niego i pocałowała,a jej odpowiedź brzmiała 'tak' .
