Faceci   zobacz opis świata »

Dopis 125:/ Niesamowitemu Anthony'emu z...

« poprzedni dopis
 
/ Niesamowitemu Anthony'emu z ekipy Młodych Amerykanów.



Stałam na mrozie, w samej bluzie, drżałam z zimna. Splecionymi na piersi ramionami próbowałam jakoś się ogrzać. Bezskutecznie. Kiedy wszyscy śpiewali pożegnalną piosenkę i krzyczeli, żebyście zostali, ja tylko poruszałam wargami. A z moich ust unosiła się biaława mgiełka. Patrzyłam na Ciebie, niemal przyklejonego do przedniej szyby autobusu, który miał Was zabrać w nieznane. Patrzyłam, Anthony, na Twój uśmiech, Twoje roześmiane spojrzenie, pluszaka, którego ściskałeś w dłoni. Płakałam. Łzy prawie zamarzały mi na policzkach, ale nie przejmowałam się tym. W tamtej chwili ważne było tylko to, co mi przekazałeś. I świadomość, że wyjeżdżasz.

Pewnie już Cię nigdy nie zobaczę, ale będę o Tobie pamiętać. Już zawsze.

Zastanawia mnie tylko jedno - skoro, jak mówiłeś, tak bardzo kochasz Polskę, to dlaczego nie zostałeś? Nie opuściłbyś przyjaciół, żeby być w miejscu, które jest dla Ciebie najpiękniejsze na świecie? W takim razie dlaczego nie zostaliście wszyscy? Jesteście najlepsi.

Anthony, Antoni, Antosiu. Spolszczoną wersję swojego imienia na pewno też byś pokochał. Szkoda, że nie zdążyłam nauczyć Cię wymowy tego słowa. Wbrew pozorom niewielu ludzi potrafi mnie doprowadzić do płaczu. Ty się do nich zaliczasz. I za to Ci dziękuję.



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Co prawda to nie poemat, ale w inne miejsce mi nie pasował.


Zresztą, to tylko takie moje bzdurne wywnętrzanie się, ale, bądź co bądź, dotyczy faceta.


Mogłaś to ująć jako list do.... ^_^


pozdrawiam


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.