***
Nina stała wciąż przy oknie, pogrążona w dziwnym letargu. Ocknęła się momentalnie, gdy do pomieszczenia - jak zwykle głośno - wkroczył dziadek.
-Żenię się - powiedział od progu, jakby mówił, że dziś się wyspał.
-Co?! - Nina odskoczyła od okna jak poparzona - Że co mówiłeś?!
-No, kurde, żenię się.
-Ha! I ty mi to mówisz tak spokojnie, jakbyś mówił coś najzwyklejszego na świecie! O narodzie! Matka z ojcem wyparowali w Niemczech, ja tu intensywnie myślę, a ty mi mówisz: żenię się! Phi! - Nina w swych atakach gniewu była nieposkromiona, zwłaszcza, że była przygotowana na każde dziwactwo dziadka, ale żeby zaraz ślub?!
-Nie wolno mi? - dziadek podrapał się po głowie.
-Wolno...ale...z kim? Kiedy?
-No, a znasz Helenkę?
-Helenkę?! Jaką znów Helenkę! Ludzie, trzymajcie...
-Z miasta.
-Z miasta?! Boże...
-No co? Miła, sympatyczna, zaradna...
-I może mi powiesz, że się wyprowadzisz?
-Zgłupiałaś? Ja do miasta? Ona tutaj!
-Jezuuu....
-Oj, ciebie nie pytałem o zdanie - uśmiechnął się dziadek i najspokojniej w świecie wyszedł z kuchni.
"Stary rolnik, przed sześćdziesiątką, odpowiedzialny za wychowanie jedynej wnuczki i bezrobotnej, kompletnie niezaradnej młodszej córki, wdowiec...i żenić mu się zachciewa. W takiej chwili, gdy nie wiadomo, co się dzieje z jego starszą córką i zięciem. Trzeba upaść na głowę, lub być moim dziadkiem!" - myślała Nina.
-Świat się wykręca do góry nogami... - westchnęła ciężko Nina i poszła do pokoju.
Niedługo przecież zostaną bez grosza, zarobków nie mają, a tutaj kolejna osoba do wyżywienia...
Nina stała wciąż przy oknie, pogrążona w dziwnym letargu. Ocknęła się momentalnie, gdy do pomieszczenia - jak zwykle głośno - wkroczył dziadek.
-Żenię się - powiedział od progu, jakby mówił, że dziś się wyspał.
-Co?! - Nina odskoczyła od okna jak poparzona - Że co mówiłeś?!
-No, kurde, żenię się.
-Ha! I ty mi to mówisz tak spokojnie, jakbyś mówił coś najzwyklejszego na świecie! O narodzie! Matka z ojcem wyparowali w Niemczech, ja tu intensywnie myślę, a ty mi mówisz: żenię się! Phi! - Nina w swych atakach gniewu była nieposkromiona, zwłaszcza, że była przygotowana na każde dziwactwo dziadka, ale żeby zaraz ślub?!
-Nie wolno mi? - dziadek podrapał się po głowie.
-Wolno...ale...z kim? Kiedy?
-No, a znasz Helenkę?
-Helenkę?! Jaką znów Helenkę! Ludzie, trzymajcie...
-Z miasta.
-Z miasta?! Boże...
-No co? Miła, sympatyczna, zaradna...
-I może mi powiesz, że się wyprowadzisz?
-Zgłupiałaś? Ja do miasta? Ona tutaj!
-Jezuuu....
-Oj, ciebie nie pytałem o zdanie - uśmiechnął się dziadek i najspokojniej w świecie wyszedł z kuchni.
"Stary rolnik, przed sześćdziesiątką, odpowiedzialny za wychowanie jedynej wnuczki i bezrobotnej, kompletnie niezaradnej młodszej córki, wdowiec...i żenić mu się zachciewa. W takiej chwili, gdy nie wiadomo, co się dzieje z jego starszą córką i zięciem. Trzeba upaść na głowę, lub być moim dziadkiem!" - myślała Nina.
-Świat się wykręca do góry nogami... - westchnęła ciężko Nina i poszła do pokoju.
Niedługo przecież zostaną bez grosza, zarobków nie mają, a tutaj kolejna osoba do wyżywienia...


