Kraina Cieni  zobacz opis świata »

Dopis 2: Nowe kwiatki! I tutaj , a to? Jakie...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


- Nowe kwiatki! I tutaj, a to? Jakie śliczne! Babciu mogę sadzonkę? A to drzewo, ale urosło! – Ludwika skakała od drzewa do kwiatka śmiejąc się radośnie. Po chwili pochyliła się przy rabatce żółtych skarbów i zaczęła je delikatnie głaskać. Zajęła się pieleniem, a babcia poszła robić obiad.

- Kwiatki, bratki i stokrotki… dla Maciusia i Dorotki… - zaczęła cicho śpiewać odrzucając korzenie pokrzyw do wiaderka. Nagle jej wzrok przykuł krzew róż. Wstała i podeszła ostrożnie do kwiatów. Delikatnie dotknęła ustami czerwone płatki jednego z nich.

- To dla ciebie, na Dzień Kobiet… - pierwszy kwiatek od chłopaka to była właśnie róża. To był smutny Dzień Kobiet. Ludwika przymknęła oczy. To wtedy psychiatra przepisał jej pierwsze tabletki. Pamięta jak siedziała na stołku w idealnie niebieskim gabinecie. Tylko żółte biurko odstawało od reszty. Siedziała sztywno i powoli liczyła do dziesięciu.

- Teraz pokażę ci pewne rysunki, a ty musisz patrzeć na nie przez piętnaście sekund… - usypiający głos lekarza przemknął po ogrodzie jak lekki wiatr. Ludwika trzymała jedną rękę na kwiecie a drugą lekko masowała się po karku. Pamięta pierwszy obrazek. Śliczny, zgrabny jednorożec w zielonych butach, następny to był klaun. A trzeci obrazek przedstawiał węża.

- Nie! – Krzyknęła głośno. Wtedy w gabinecie i teraz w ogrodzie. Babcia wybiegła z domu potykając się o konewkę.

- Ludwika! Wszystko dobrze? – Krzyknęła w głąb ogrodu.

- Tak! Skaleczyłam się tylko… Nic mi nie jest! - Ludwika spojrzała na dłoń i szybko schowała ją za plecami. Kucnęła znów obok grządki i zaczęła wolno pielić. Jej lewa dłoń błyszczała w słońcu jedną niewielką blizną po oparzeniu. Wspomnienia spadły na dziewczynę razem ze słonecznym promieniem.

- Idziesz do zoo? – Zapytała kiedyś jej koleżanka. Ludwika zgodziła się chętnie.

- Super! Ja też pójdę, będziemy robić zdjęcia z wężami, bo tam jest jakiś magik… - koleżanka wesoło opowiadała. Ludwika nie mogła spać pół nocy myśląc o wężu. Do zoo nie poszła. Specjalnie wylała na siebie wrzątek. Skończyła pielić i wyciągnęła się na trawie patrząc w niebo i rozkoszując się zapachem ogrodu.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Ja nie wiem jak ty to robisz, że trafiasz w mój gust tak dokładnie;D Oczywiście plus za ładny wpis;)

Upierdliwie wpis po wpisie =)



*Delikatnie dotknęła ustami {czerwony kielich} - nie jestem biegła z kwiatologii ;) ale wydaje mi się, że to nie jest kielich. Napisałabym po prostu [czerwone płatki]

*[To był smutny Dzień Kobiet]

*rękę na [kwiecie,] a drugą

*Jej lewa dłoń błyszczała w słońcu {jedną średniej wielkości} blizną po oparzeniu. - wydaje mi się, że to zbyt zasadnicze sformułowanie. Jakoś mi nie pasuje do opowiadania. Może \"niedużą\" albo \"sporą\", hm?

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.