Kolejna kartka z notatnika  zobacz opis świata »

Dopis 8:O kobiecości „ . . .dziewczynka , gdy stanie...

« poprzedni dopis
 

Lolita 33

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 106,


O kobiecości



„...dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie.

A w szczególności zrozumie, że

Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna.

Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana.

Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy kimś się zainteresuje, to się puszcza.

Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna.

Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce.

Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna.

Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką.

Jeśli chce być kimś – to znaczy, że przewróciło się jej w głowie,

a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą.

Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana.

...a gdy dostaje furii – to jej się tylko tak zdaje.”

Wojciech Eichelberger, Wysokie Obcasy



Trudno określić w dzisiejszym świecie czym owa kobiecość jest. Jesteśmy bardzo ograniczani stereotypami i mitami i często my kobiety boimy się wychylić poza nie, by nie zostać przez społeczeństwo źle odebrane, jak w wierszu przytoczonym powyżej. Kobiecość to nie tylko długie włosy, buty na obcasie, kuse spódniczki, długie nogi i ostry makijaż. Kobiecość to nie tylko ciepło, wyrozumiałość, czułość i umiejętność bycia blisko, wdzięk i takt. Kobiecość w końcu, to nie tylko sex appeal i cała ta seksualna strona kobiety. Seksapil zaś, jest bardzo z tematem kobiecości powiązany, to coś, co kobieta odkrywa i pogłębia w sobie w procesie rozwoju świadomości własnego ciała, doświadczaniu siebie w roli kochanki i akceptowaniu swojej seksualności. Definiowanie kobiecości to trochę jak definiowanie miłości. Każdy ma prawo mieć swoją definicję. Jednak moim zdaniem, jest ona połączeniem tych wszystkich wyżej wymienionych cech, a następnie uświadomieniu sobie o ich posiadaniu przez samą kobietę. Jest ona esencją kobiety i tego czego każdy mężczyzna od kobiety oczekuje i czego od niej pragnie.

Jako, że jestem przedstawicielką tej płci, postaram się to przestudiować na własnym przykładzie.

Trzeba zacząć od tego, że akceptacja i rozwijanie własnej kobiecości nie jest zadaniem łatwym dla kobiety czy dorastającej dziewczyny. Bywa , że rezygnują one z kobiecości i spychają ją w cień. I tak też było ze mną na początku.

Choć jest to normalna kolej rzeczy, i zjawisko całkiem naturalne, że każda dziewczyna kiedyś staje się kobietą i nie mam tu na myśli fizycznego aspektu, ale dojrzałość psychiczną i mentalność, to kiedy mnie dotknęła kobiecość, poczułam się dziwnie. Nie wiem dlaczego, ale zawsze na siłę starałam się wszystkie typowe kobiece cechy od siebie odsunąć i wyprzeć się ich posiadania. Pewnie wiąże się to z tym, że do 15 roku życia chciałam być facetem, bo uważałam, że oni mają łatwiej w życiu. Chciałam być tak samo silna, odporna, twarda.

Nie interesowały mnie lalki, tylko drzewa i piłka, w którą byłam zawsze beznadziejna. I zastanawiałam się, czy brało się to z mojej wewnętrznej chęci bycia jak chłopak, czy z tego, że wiedziałam, że chłopcy w tym wieku uważają dziewczyny za nudne i wobec tego chciałam być jak oni i im zaimponować? Muszę przyznać, że tak jak na chłopakach do 15 roku życia mogło robić to wrażenie, tak potem się już nie sprawdzało, a zaczęło działać dokładnie na odwrót. Jednak ta chęć długo we mnie pozostawała. Chęć interesowania się samochodami, motorami, piłką nożną, sportem, przeklinania, plucia i tego wszystkiego co robią faceci. Powtarzam chęć, nie znaczy, że wszystko to robiłam. Chciałam robić.

Jakiś czas temu, kiedy silniej odczułam w sobie tę kobiecą stronę, już nie wzbudzało we mnie irytacji odkrywanie we mnie samej typowo kobiecych zachowań. Zaczynałam być z nich dumna. I tak teraz, uwielbiam być kobietą, razem ze wszystkimi tego konsekwencjami. Koniec z bronieniem się przed tym, że jestem taka sama. I teraz oto przyznaję się, że przykładowo:



&Tak, mogą mnie rozczulać małe piękne dzieci, kotki i szczeniaczki, i jelonki też ;)

&Tak, mogę czasem potrzebować silnego ramienia, na którym mogłabym się wesprzeć. &Tak, mogę kochać przymierzać i kupować buty i ciuchy i bieliznę.

&Tak, mogę kochać szpilki i mieć 30 par butów.

&Tak, mogę czasem nie mieć na coś ochoty, albo nie mieć humoru bez konkretnego powodu.

&Tak, mogę zmieniać zdanie co 5 minut i być niezdecydowana.

&Tak, mogę przeglądać się godzinami w lustrze, malować, czesać, przebierać.

&Tak, mogę sobie narzekać, że jestem gruba i chcę schudnąć i że jak tak dalej pójdzie to i mnie dosięgnie zmora cellulitu.

&Tak, mogę być wyzywająca, prowokacyjna, kusić, uwodzić, flirtować.

&Tak, mogę się zachwycać misterną, piękną biżuterią i innymi ładnymi przedmiotami.

&Tak, mogę godzinami siedzieć w łazience korzystając z tysiąca kosmetyków.

&Tak, mogę kochać dostawać kwiaty.

&Tak, mogę w tańcu machać tyłkiem i nie wyglądać dziwnie.

&Tak, mogę mieć długie paznokcie.

&Tak, mogę nosić fikuśną i seksowną bieliznę.

&Tak, mogę być pieprzoną romantyczką.

&Tak, mogę ryczeć na wzruszających filmach.

&Tak, mogę bez wstydu poprosić faceta o odkręcenie mi butelki, bo nie mam siły.

&Tak, mogę wymagać by mężczyźni za mnie płacili i otwierali mi drzwi.

&Tak, mogę być delikatna i wrażliwa i ciepła.

& Tak, mogę być czuła i wyrozumiała

&Tak, mogę nosić ze sobą wszędzie przepastną torbę i mieć w niej wszystko i nigdy nie móc nic znaleźć ze względu na bałagan.

Tego jest znacznie więcej. Jeżeli bym posiadała którąkolwiek z takich cech, nikt nie będzie widział w tym nic dziwnego, bo są one typowo kobiece, a ja jestem jedną z nich i to mnie usprawiedliwia.

Nie rozumiem jak wcześniej mogłam, na własne życzenie zaduszać w sobie tyle kobiecych, pięknych cech, których posiadanie poniekąd daje mi przywilej takich, a nie innych zachowań. Bycie kobietą jest po prostu najlepszą rzeczą jaka mi się przydarzyła.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 6

temat jest jak rzeka...dlatego został przedstawiony tylko z jednej strony i raczej ogólnie, bez zagłębiania się w psychologiczne aspekty, interakcje  z innymi kobietami, wpływ rodziców, obawy, zmartwienia i wspólczesne kobiety.  A na cały artkuł o kobiecości brak tu miejsca...


Świetny mini felieton, według mnie najlepszy (zarówno w formie jak i w treści) do tej pory w tym "opowiadaniu" i za to +.


Z drugiej strony nauczyłem moją żonę jak porządnie kopnąć piłkę bokiem stopy i jestem z niej dumny. I nie straciła nic ze swojej kobiecości ;)


Bardzo, bardzo dobry wpis. Czytało się leciutko i przyjemnie. Temat jeden z tych, na który można dyskutować wieczność. Super! ;)


dzięki. ;) poczułam się doceniona..no ale przyłożyłam się do tego artykułu.


"Tak, mogę w tańcu machać tyłkiem i nie wyglądać dziwnie."


Dosłownie powaliła mnie ta prosta wypowiedź. Super!!!


Dobrze się czyta, a i podnosi na duchu. Super:)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.