Oboje weszli do małego, obskurnego pomieszczenia na tyłach speluny. Dookoła nich rozmieszczone były miotły, odkurzacze, inne cuda techniki służące do czyszczenia i wiele różnorakich przedmiotów o niewiadomym zastosowaniu.
Przybysz wyciągnął zza pazuchy małe urządzonko, które przy bliższym przyjrzeniu się okazało się być małym komputerkiem. Przybysz wsunął pen-drive'a do wejścia USB i czekał, aż dane się załadują. A gdy załadowały się, oczy zrobiły się mu wielkie jak spodki i zajaśniały jak oczy dziecka, które dostało swój wymarzony, gwiazdkowy prezent.
- No, Chadd, wbrew ogólnej opinii można tobie ufać - zakrzyknął jowialnie przybysz, uścisnął mu dłoń i wyjął niewielki, owinięty w gazetę pakunek i podał Chaddowi. Ten otworzył paczuszkę - w środku były pieniądze. Przeliczył, po czym i on się uśmiechnął.
- Do następnego - powiedział i wydostał się tylnym wyjściem na zewnątrz.
Przybysz wyciągnął zza pazuchy małe urządzonko, które przy bliższym przyjrzeniu się okazało się być małym komputerkiem. Przybysz wsunął pen-drive'a do wejścia USB i czekał, aż dane się załadują. A gdy załadowały się, oczy zrobiły się mu wielkie jak spodki i zajaśniały jak oczy dziecka, które dostało swój wymarzony, gwiazdkowy prezent.
- No, Chadd, wbrew ogólnej opinii można tobie ufać - zakrzyknął jowialnie przybysz, uścisnął mu dłoń i wyjął niewielki, owinięty w gazetę pakunek i podał Chaddowi. Ten otworzył paczuszkę - w środku były pieniądze. Przeliczył, po czym i on się uśmiechnął.
- Do następnego - powiedział i wydostał się tylnym wyjściem na zewnątrz.


