Obudził się parę godzin później, ale czuł się, jakby w ogóle nie spał. Nie był wypoczęty, wręcz przeciwnie, wszystko go bolało, a każdy cal jego ciała protestował przy najmniejszym nawet ruchu. Cóż... był przecież zwykłym informatykiem przyzwyczajonym do luksusu i spokojnego życia. Nic dziwnego, że jego ciało było zaskoczone tą nagłą zmianą.
Usiadł po turecku w stosie brudnych szmat. Położył przed sobą swój neseser, po czym zaczął wyciągać z kieszeni wszystkie rzeczy i kłaść na nim.
- Trzeba dokonać przeglądu inwentarza – powiedział sam do siebie.
Odtworzył neseser i włożył do niego całą zawartość kieszeni swojego garnituru. Było tego niewiele.
- Co my tu mamy. Co my tu mamy – mamrotał pod nosem.
Trzy ołówki, dwa długopisy, plik czystych kartek, teczka z dokumentami (która od razu wylądowała w rogu piwnicy), dobrej jakości laptop z oprogramowaniem godnym prawdziwego hackera i wielofunkcyjny scyzoryk, którego używał czasem do naprawy laptopa.
- Dobre i to – stwierdził w przypływie nieuzasadnionego optymizmu.
Wstał i otrzepał garnitur.
„Trzeba załatwić coś do jedzenia i się dowiedzieć, co się dzieje” - pomyślał. „Przydałby się jeszcze klucz kopuły.”
Usiadł po turecku w stosie brudnych szmat. Położył przed sobą swój neseser, po czym zaczął wyciągać z kieszeni wszystkie rzeczy i kłaść na nim.
- Trzeba dokonać przeglądu inwentarza – powiedział sam do siebie.
Odtworzył neseser i włożył do niego całą zawartość kieszeni swojego garnituru. Było tego niewiele.
- Co my tu mamy. Co my tu mamy – mamrotał pod nosem.
Trzy ołówki, dwa długopisy, plik czystych kartek, teczka z dokumentami (która od razu wylądowała w rogu piwnicy), dobrej jakości laptop z oprogramowaniem godnym prawdziwego hackera i wielofunkcyjny scyzoryk, którego używał czasem do naprawy laptopa.
- Dobre i to – stwierdził w przypływie nieuzasadnionego optymizmu.
Wstał i otrzepał garnitur.
„Trzeba załatwić coś do jedzenia i się dowiedzieć, co się dzieje” - pomyślał. „Przydałby się jeszcze klucz kopuły.”


