Obudził się w szpitalu... Koło niego siedziała jego matka i policjant. John podniósł się i poczuł kłucie w okolicach wątroby. Policjant siedzący obok, zauważając chłopaka spytał:
- Chciałem, żebyś odpowiedział mi na jedno pytanie: Czy to należy do ciebie?
Policjant pokazał mężczyźnie torebkę z białym proszkiem.
- Tak moje - przyznał się. Wiedział, że i tak go zamknął w poprawczaku albo coś w tym stylu.
- Dobra, damy ci szansę, bo masz tylko 14 lat, ale jak jeszcze raz zobaczę cię z crackiem, wylądujesz w poprawczaku.
- Dobrze - odpowiedział.
Gdy gliniarz wyszedł, matka Johna spytała:
- Dlaczego to robisz?- W jej słowach było słychać ślady płaczu. John nie wiedział, co z nim teraz będzie.
- Chciałem, żebyś odpowiedział mi na jedno pytanie: Czy to należy do ciebie?
Policjant pokazał mężczyźnie torebkę z białym proszkiem.
- Tak moje - przyznał się. Wiedział, że i tak go zamknął w poprawczaku albo coś w tym stylu.
- Dobra, damy ci szansę, bo masz tylko 14 lat, ale jak jeszcze raz zobaczę cię z crackiem, wylądujesz w poprawczaku.
- Dobrze - odpowiedział.
Gdy gliniarz wyszedł, matka Johna spytała:
- Dlaczego to robisz?- W jej słowach było słychać ślady płaczu. John nie wiedział, co z nim teraz będzie.


