Padół Łez   zobacz opis świata »

Dopis 26: Obudził się zrelaksowany...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Obudził się zrelaksowany i w dobrym nastroju.

- "Tego było mi trzeba" - pomyślał patrząc na śpiące obok niego kobiety. Pogłaskał je po głowach, ucałował obie i wstał z łóżka najdelikatniej jak potrafił, aby nie zbudzić śpiących. Zszedł do kuchni i nastawił wodę. Sięgnął po kubek i zaczął sypać sobie kawę.

- A dla mnie nie robisz? - w drzwiach stanęła Monika, leniwie się przeciągając.

- Myślałem, że jeszcze śpicie - odparł wyciągając drugi kubek.

- Renatka jeszcze śpi, ja nie - roześmiała się i podeszła do Roberta.

- Byłeś wspaniały kochanie - pocałowała go w usta.

- To wy byłyście wspaniałe - objął ją w pasie i oddał pocałunek.

- Szkoda, że wyjeżdżasz tak daleko - mruknęła.

- Wrocław to nie koniec świata - uśmiechnął się - zresztą nie jadę tam na wieki. Nie zapominaj, że tu mam matkę - dodał.

- No tak. Masz rację, jak zwykle - uśmiechnęła się.

- Co chcesz na śniadanie? - spytał otwierając lodówkę.

- Coś lekkiego. Może zrobisz jakąś sałatkę?

- Robi się - roześmiał się - a ty dokończ parzenie kawy.

Po dwudziestu minutach siedzieli w fotelach i raczyli się sałatką warzywną w miedzy czasie popijając gorącą kawę.

- To mówisz, że wyjeżdżasz w niedzielę? - spytała.

- Chyba tak. Jeśli nic się nie zmieni - odparł - choć zamierzałem opuścić Warszawę zaraz po pogrzebie.

- Rozumiem jak ci ciężko.

- Już się z tym pogodziłem - powiedział udając większy smutek niż ten, który odczuwał. - Na mnie już pora - dodał upijając ostatni łyk. Zdecydowanie nie lubił pożegnań, dlatego nie bawiąc się w żadne czułości, zamierzał jak najszybciej opuścić mieszkanie.

- A ze mną to się już nie pożegnasz? - spytała Renata stojąc na schodach.

Zaskoczony mężczyzna przystanął na chwilę i posyłając wymuszony naprędce uśmiech podszedł do kobiety.

- Kolejny ranny ptaszek - pocałował ją w usta uniemożliwiając jej powiedzenie czegokolwiek.

- Dzień dobry i do widzenia - to mówiąc odwrócił się na pięcie i ruszył w kierunku drzwi.

Pożegnania zdecydowanie nie były jego mocną stroną.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

Super, że wróciłeś :) Ja muszę sobie przeczytać jeszcze raz ostatnie kilka wpisów, bo jak przeoczę jakiś ważny szczegół to będzie kiszka. Nie wiem czy jeszcze dzisiaj coś spłodzę, ale jak nie dzisiaj to jutro :) A wpis sam w sobie... przyjemny. Zgrabny i ładny. Ale możesz mi wyjaśnić jaki u licha ciężkiego pogrzeb? Z tego co sobie przypominam umarł tylko koleś zabity przez Roberta, a nie sądzę, że to na jego pogrzebie chciał się nasz Abaddon pojawić :P Więc... czyj pogrzeb u czarta?


Zauważ moja droga, że Robert tak do końca nie wie kim jest, ani co zrobił. Uważa, że Szymon był jego przyjacielem i będzie na tym pogrzebie. tak zresztą było napisane od początku. Masz rację, że trzeba przestudiować wpisy aby odnaleźć wątki. Ja tak właśnie zrobiłem :)


Pozdrawiam.


o fuck! Przecież Szymon zginął:P Zapomniałam :D Tak, najpierw się odnajdę z powrotem we wszystkich wątkach, a potem zacznę komentować... to jest jedyne słuszne wyjście :P



Jaaaa wreszcie sie ruszylo ;D Tak na to czeklam ;D


Wybaczcie, że tak długo to trwało :/


Sprawy rodzinne ;)


Ależ ja wyrzutów nie robie. Ja sie po prostu ciesze ;D


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.