Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 85: Obudziła się , gdy na dworze zaczynało...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Obudziła się, gdy na dworze zaczynało świtać. Okna jej pokoju wychodziły na wschód, przez co poranne słońce nieśmiało zaczynało zaglądać do pomieszczenia rzucając na ścianach cienie sosen, które rosły opodal. Wstała, narzuciła na siebie szlafrok i podeszła do okna. Otworzyła drzwi prowadzące na taras i pomimo zimna wyszła na zewnątrz. Tej nocy spadł śnieg, który wciąż utrzymywał się nie dając za wygraną słońcu. Igły sosen srebrzyły się niczym maleńkie szpilki. Gdy wychyliła się lekko za balustradę dostrzegła dym unoszący się z komina. –„Prawdopodobnie pan Stanisław już wstał” - pomyślała i wróciła do pokoju. Orzeźwiona porannym chłodem i natchniona widokiem panującym za oknem, ubrała się i zeszła na dół. Został jeden dzień do wigilii i jeśli panowie jej w niczym nie pomogą, to będzie zdana tylko na siebie. –„Na pewno nie będę robić sama” – powiedziała do siebie w duchu i weszła do kuchni. Przeczucia jej nie myliły. Gospodarz już krzątał się po pomieszczeniu.

- Dzień dobry pani Bożenko.

- Dzień dobry.

- Jak się spało w nowym miejscu? Miała pani jakieś sny? – zapytał mężczyzna.

- Spało mi się wspaniale. Zapach tego domu jest niczym narkotyk – rozmarzyła się.

- To prawda. Ściany zbudowane są z drzewa świerkowego i modrzewiu. To one tworzą klimat. Dodatkowo nasączone są woskiem ochronnym.

- Pięknie – podsumowała wciąż zamyślona kobieta.

- Ma pani ochotę na herbatę?

- Bardzo chętnie poproszę. Dziś mamy sporo pracy. Mam nadzieję, że nie będę osamotniona w przygotowaniach do jutrzejszej kolacji? – zwróciła się do pana Stanisława.

- Nie musisz się tego obawiać Bożenko – w drzwiach stanął Krzysztof – oboje będziemy starali się pomagać tobie jak najlepiej umiemy – to mówiąc mrugnął do gospodarza.

- Co to miało znaczyć to mrugnięcie? – spytała brata.

- To nasz znak rozpoznawczy, że mówimy absolutnie poważnie.

- Czas pokaże, jak poważnie – skwitowała udając oburzenie.

Czajnik zaczął gwizdać oznajmiając wszystkim zgromadzonym wrzenie wody.

- Chcesz coś Mikuś? – spytał pan Stanisław.

- Poproszę kawę szefuniu.

- Robi się – zaśmiał się mężczyzna.

- Ależ ta nocka krótka była – powiedział Krzysztof siadając do stołu.

- Krótka? – zdziwiła się Bożena – to o której poszliście spać?

- Było jakoś koło trzeciej – bąknął brat.

- No tak. Powariowaliście – sapnęła – chyba w niczym się nie przydacie skoro jesteście niewyspani.

- Co to, to nie – zaperzył się pan Stanisław – oboje pomożemy we wszystkim. Zakupy, porządki, ogień w piecu, mycie naczyń.

- Już dobrze – powiedziała kobieta – wierzę panu – dodała uśmiechając się.

-„Chyba zbyt surowo ich oceniłam” – pomyślała sobie i już całkiem na głos powiedziała – w ramach przeprosin zrobię wam śniadanie.

- Dziękujemy – chórem zawołali mężczyźni i atmosfera złości zniknęła jak ręką odjął.

-„To naprawdę będzie miły dzień” – przemknęło jej przez myśl i zabrała się do pracy.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.