Szpital -Piszmy-  zobacz opis świata »

Dopis 35:Od czego by tu...

« poprzedni dopis
 

Keen_Student 190

Od: 05.03.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 17,

Dopisów: 404,


Od czego by tu zacząć? Zapewne szanowny Tygrysek zapragnie, by od początku. A zresztą, to nie wiem po co ja tu przyszedłem. Poszukać rady?

Więc mój problem tkwi w byciu singlem. I po co ja się tutaj żalę? No więc jestem singlem i tyle. O!

Nie! Ale mój problem tkwi głębiej, on nie jest taki powierzchowny. Trzeba go wyrwać ze szponów czegoś tam, wyłowić z bezdennej głębi Kamilowego oceanu uczuć, wspomnień i innych. Taki miszmasz, kapiszi?

No! Więc gdy na horyzoncie zjawi się taka, no wiecie, przystępna memu sercu osóbka, to... to ja zauważyłem, że... Ech, niech skonam w tym lipcowym upale, zanim palnę kolejną głupotę. Dobra, teraz wyrzucę z siebie to wszystko, ale ostrzegam, że będzie nielogiczne.

Jestem ciągle sam i zastanawiam się w czym tkwi problem? Niby to takie fajne bycie singlem. Wolność, życie bez ograniczeń... E tam! Ale dla mnie to wszystko jest do dupy. I gdy tylko kogoś poznam, gdy nawiążemy bliższy kontakt, to być może ja za bardzo się angażuję? Może dlatego potem tak bardzo żałuję? A może tylko ja trafiam na takie bezduszne... Nie wiem co mi pomoże. Zmiana orientacji seksualnej raczej nie, ale czemu by nie spróbować? Może to by się udało?

Nie, to raczej nie dla mnie. Ale czasami wychodzi mi to wszystko bokiem. Wszyscy moi przyjaciele mają swoje połówki i gdy z nimi się gdzieś wybiorę, to oczywiście zabierają tą ½ ze sobą. Oczywiście nie jest źle, bo złożyło się tak, że wszyscy się przyjaźnimy, tylko że ja wtedy czuję się jak jakaś przyzwoitka. A gdy wracam do domu, to po prostu się rozklejam.

Ech, wiem, że jestem do dupy...

Zresztą nic. Macie ważniejsze zmartwienia, a więc co u Was?
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Orientacji nie da się zmienić, ją się po prostu ma.
Wyluzuj koleś:) Jesteś jeszcze młody;) znajdziesz swoją:D ja jestem starsza od Ciebie i sama jeszcze próbuję uwierzyć w związek;)


Powiem tak Kamil. Po części zgadzam się z Cas. Nie ma co się martwić, kiedy jesteś dopiero na początku swojej życiowej drogi. Ja sam jeszcze nie doszedłem do 1/3 :D W obecnych czasach mniej bezduszną "1/2" znajdziesz najszybciej w niedzielę w kościele. I nie myśl, że sobie żartuję. Sam kiedyś miałem naście lat, ale wtedy dziweczyny myślały ciut innymi kategoriami aniżeli w obecnych czasach. Świat idzie (jeśli nie powiedzieć, że pędzi) do przodu i nie ma co przystawać. jeśli chodzi o zmianę orientacji to wszystko jest możliwe. Skąd możemy wiedzieć co w Nas może siedzieć? W przypadku zaistnienia kilku czynników człowiek robi wiele dziwnych rzeczy, o które by się nie podejrzewał ;-) Pozdrawiam ^_^


 


PS. Dopisek Cas skasowałem, skoro powtórzył się on również w komentarzu.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.