Kolejna nawiedzona chata  zobacz opis świata »

Dopis 1:Od momentu znalezienia ogłoszenia do...

 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Od momentu znalezienia ogłoszenia do spakowania się i ruszenia w drogę minęło zaledwie pół dnia. Może dlatego, że ekipa była zgrana, może dlatego, że wszyscy mieli dość siedzenia w szarym mieście, może dlatego, że wszystko było przygotowane od dawna, ale nie było tylko miejscówki. Malina siedziała z tyłu wozu z czołem opartym o szybę i zastanawiała się jak to możliwe, że taka urocza chatka była jeszcze wolna. Przez telefon starsza pani mówiła, że ludzie zrezygnowali w ostatniej chwili. I dobrze.

- Zapiąć pasy, bo psy stoją – mruknął Michał i przyciszył radio. Siedział za kierownicą i był z tego powodu bardzo dumny, trochę mu piórka oklapły kiedy Alek przypomniał, że prawko robił osiem razy. Obok niego z mapą na kolanach siedziała Alicja. Miała na sobie czerwony sweter z białym bałwankiem – prezent od przyszłej teściowej, a matki Michała. Malina przeciągnęła się i spojrzała na zegarek. Dochodziła godzina dwudziesta, a oni jeszcze nie byli blisko celu.

- Może zatrzymamy się na jakimś postoju, co? – zaproponował Alek przykrywając śpiącą Kingę swoją bluzą. Dziewczyna była dzień wcześniej na parapetówie i jeszcze nie odespała.

- No mnie już tyłek boli…

- Ciemno jest, myślisz, że dojedziemy dzisiaj? – wyraziła swoje obawy Malina patrząc na kierowcę.

- Prześpimy się w samochodzie – ten wzruszył ramionami i skręcił do przydrożnego baru, który wabił kierowców tandetnym neonem: „ anie posilki”.



*

Kiedy już najedli się frytkami, a Kinga wypiła trzy filiżanki rurowatej kawy Alicja wyciągnęła mapę. Ładnie opiłowanym paznokciem pokazała drogę jednocześnie ocierając się o Michała i co chwilę muskając go ustami po policzku.

- Jak chcecie się seksić to idźcie gdzie indziej, bo mi się jeszcze zachce – mruknęła Kinga i oparła się głową o ramię Maliny.

- A gdzie chcecie jechać? – zapytała kelnerka, która nagle wyrosła obok zgromadzonych przy obskurnym stoliku.

- Do chaty „Krokus” podobno gdzieś niedaleko… - Alicja odsunęła się od chłopaka i rozłożyła ponownie mapę tak, aby kelnerka mogła dokładnie zobaczyć czerwone kółeczko oznaczające punkt końcowy ich wyprawy.

- Ach tam… Wiecie, tam straszy…

Na te słowa Alek roześmiał się głośno i postukał się palcem w czoło, a Michał uśmiechnął się kpiąco.

- Takie bajki to nie nam – mruknął, a kelnerka obróciła całą sprawę w żart.

- Jesteście niedaleko, dwie ulice, skrzyżowanie i w lewo – podsumowała zgarniając pieniądze ze stolika i odeszła.

- No to ruszamy brygado - powiedziała Malina i jako pierwsza założyła kurtkę. Zebrani zaczęli też powoli się zbierać i marudzić, że nie chcą znowu do samochodu, że ta podróż to męcząca.

- Ale pomyślcie jakie będzie szaleństwo w chacie, bez starych, bez sąsiadów... Ach! - Kinga zatarła ręce i po raz kolejny zapytała się czy może zaprosić jeszcze kogoś, że oni dojadą i będzie weselej.

- Nie! - chórem odparło pozostałe towarzystwo. Skierowali się do samochodu.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.