Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 89: Odłóż ją – głos zabrzmiał...

« poprzedni dopis
 
***

- Odłóż ją – głos zabrzmiał zimno, niemal tak jak stal, która dotknęła szyi mężczyzny. Neriana patrzył mu w oczy, jeśli będzie musiał, zabije bez wahania. Jego przeciwnik był teraz bezbronny, szok na widok rannej sprawił, że nie usłyszał widmowych kroków złodzieja, a to, że trzymał Zmienną wykluczało obronę. Neriana powtórzył polecenie. Był wściekły, dziewczyna umierała, czasu miał coraz mniej, jeszcze trochę zwłoki a ona umrze i jego dług pozostanie niespłacony. Widział, jak mężczyzna walczy ze sobą, ale w końcu delikatnie kładzie Zmienną na podłogę. Neriana wykorzystał ten moment i gdy był już pewien, że nic jej się nie stanie uderzył wroga w kark, wystarczająco mocno, aby ten zwalił się bezwładnie obok dziewczyny. Ściągnął z niego płaszcz i nałożył na umierającą, spojrzał na Talizman, który oplatał jej nadgarstek. Widział już to, znał.

- Dziewczyno, przeżyj lepiej, abym tego nie żałował – mruknął i naciął sobie dłoń pozwalając krwi kapać na przedmiot – Ofiara za ofiarę – jego dłonie szukały zamknięcia, szukały i znalazły. Jak zawsze, jego moc, moc otwierania wszystkiego, co zapragnął otworzyć. Jednak nic za darmo, inne zaklęcia rozpadały się. Podniósł ją i lekko się słaniając, ruszył w kierunku drzwi. Ktoś biegł, ale na szczęście minął komnatę, Neriana ostrożnie wyszedł i czując coraz większy ból skierował się w stronę ogrodu. Ból zaczynał przeszkadzać, spowalniał kroki, Neriana tracił siły, krew z ramienia zaczęła łączyć się z krwią dziewczyny, którą z coraz większym trudem niósł. Wreszcie poczuł podmuch wiatru, ogród był zaniedbany, ale nie piękna tutaj szukał. Upadł na kolano, jęcząc z bólu, który całkowicie wyzwolił się spod jego marnych zaklęć. Ranna dziewczyna wypadła mu z ramion. Jej ciało zastygło na ziemi. Aura zamigotała. I zgasłą. Wrzasnął wściekle, nie zdążył. Mimo to zaczął śpiewać pieśń, którą nauczyła go kiedyś jedna z nich, ta która darowała mu życie. Jego wróg wypadł na podwórze, Neriana podniósł na niego oczy. Mężczyzna był od niego większy, silniejszy i nie był ranny. Złodziej widział, jak jego usta wykrzywiają się w pogardliwy uśmiech, tak jak wtedy, gdy kazał go skatować. Świst bata rozdarł powietrze, a nagła fala bólu zalała twarz. Śpiew się urwał, strach, przerażenie opanowało go całego, nie chciał umierać, a jeśli nie zejdzie z drogi jej spojrzenia, umrze. Przeżyła, a teraz czuł jej moc, czuł ją na całym ciele, włosy na ramionach zjeżyły mu się. Strach opanował wykończone ciało, rzucił nożem dla odwrócenia uwagi i odturlał się na bok, jego wróg stał teraz na wprost Zmiennej. Która ściągnęła opaskę i chyba zamierzała użyć swojej mocy. Na samą myśl poczuł obrzydzenie i torsje. Widział to raz, jeden jedyny raz, ale nigdy nie zapomni.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

W zamieszaniu trudno odróżnić sprzymierzenca od wroga, zwłaszcza, że Eldan przywdział kolczugę odebraną "sępowi". Jego ryzyko.

Daję plusika za ciekawe rozwinięcie akcji w stołbie


* - Odłóż ją - Brzmi jakby chodziło o jakiś przedmiot. Może lepiej "Połóż ją (z powrotem)"?

*I zgasł[a].

*pieśń, któr[ej] nauczyła go





Pięknie...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.