X  zobacz opis świata »

Dopis 27:Okno z widokiem na Lashaselhoff...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Okno z widokiem na Lashaselhoff.

Wytarłem usta chusteczką.
Powolnym krokiem podchodził do mnie policjant. Wiedziałem że coś mu się nie podoba.
- Smakuje panu?- zapytał wskazując mojego cheesburgera.
- Jasne- odpowiedziałem.
- Sądząc po pana wyglądzie, prywatny detektyw. Można wiedzieć skąd pan przyjechał?
- Z Norwegii. Rozwiązywałem zagadkę zimnego dorsza, ale w tej chwili nie prowadzę żadnej sprawy. No, może poza sprawą tego cheesburgera- odpowiedziałem.
Policjant uśmiechnął się, zasalutował i odszedł.
Ulicami pchały się samochody. Przełknąłem ostatni kęs i wsiadłem do autobusu. Wziąłem opakowanie po gumie i obejrzałem ukrytą w niej historyjkę obrazkową. Kaczor Donald miał randkę z dziewczyną i w tej historii miał wielki fart.

Wysiadłem w centrum, naprzeciwko stała wielka choinka zwieńczona gwiazdą betlejemską. Kiwnąłem na chłopca, który przybiegł i spojrzał na mnie ciekawie spod daszka czapeczki.
- Chcesz zarobić parę dolców?- zapytałem.
- Jasne- odpowiedział.
Po chwili dobiliśmy targu, chłopiec wskazał mi drogę a w zamian otrzymał zapłatę, którą schował do kieszeni i ruszył wesoło w kierunku przebojowej witryny.
Na szarej ulicy pojawiła się latarnia opleciona bożonarodzeniowymi świecidełkami. Nazwa ulicy się zgadzała. Numer domu też. Ale drzwi frontowe były zamknięte na cztery spusty. Na strychu paliła się lampka. Przyłożyłem otwartą dłoń do ust, żeby mnie było lepiej słychać na górze.
- Ino!- krzyknąłem, a moje echo odbiło się od ściany jak pingpongowa piłeczka.
- Ino, to ja!- powtórzyłem.
Firanki poruszyły się i w oknie ujrzałem melancholijną twarz.
- Hej, czego pan chce?- zapytała dziewczyna.
- Chcę się spotkać z Ino, jestem jego przyjacielem, przyleciałem dzisiaj z Norwegii. To taki kraj na północy.
- Ino wyjechał- odpowiedziała.
Usłyszałem hałas, który ją wessał do środka.
- Facet mówi że przyjechał z Norwegii- zwróciła się do kogoś, pewnie do Ino.
Wyjrzała znowu przez okno i stwierdziła, że skoro przyjechałem skąd przyjechałem, to pewnie znam taniec który nazywa się Lashaselhoff.
- Owszem- odparłem, a widząc oczekujące spojrzenie, zdjąłem kapelusz, rozejrzałem się i zatańczyłem.
- Dobra, wejdź pan- roześmiała się. Zabrzęczał domofon.

Najpierw musiałem pokonać schody, stare schody przypominające wschody i zachody słońca, mądrych szamanów, gospodarzy tej ziemi. Wszedłem w promyk światła przez uchylone drzwi i zamknąłem je za sobą. Zdjąłem kapelusz i powiesiłem na gwoździu, na którym wisiał pewnie kiedyś obraz. Wszedłem do pokoju i usłyszałem bełkot. Ino siedział w fotelu.
- Witaj kolego- odezwałem się.
Sięgnął po papierosa i zapalił.
- Witaj, wiedziałem, że mnie tu kiedyś odnajdziesz.
- Przyjechałem, bo mam już dosyć zimy. Masz pozdrowienia od Świętego Mikołaja- powiedziałem i wyrwałem mu butelkę z ust.
Próbował się uśmiechnąć, dziewczyna poszła do kuchni żeby smażyć naleśniki. Być może potrafiła robić tylko to i nic więcej, ale wiedziałem, że ktoś, kto potrafi usmażyć naleśniki, poradzi sobie ze wszystkim. Usiadłem w fotelu, Ino zasnął, obserwowałem błogość która ogarnęła jego oblicze. Z kuchni doszedł mnie zapach powideł.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.